Z muzyczną wizytą w podlaskim królestwie zwierząt

Opera i Filharmonia Podlaska w Białymstoku

Opera i Filharmonia Podlaska nie ustaje w działaniach przybliżających szerszej publiczności walory estetyczne muzyki klasycznej. Prezentowany cykl miniatur pt. "Karnawał zwierząt" ułatwia poznanie instrumentów muzycznych, ich brzmienie i tkwiące w nich możliwości, jednocześnie wskazując, że muzyka jest polem, na którym rozkwita wyobraźnia i poczucie humoru.

Tym razem edukacja muzyczna uzupełniona została o postać Adama Wajraka, znanego podlaskiego przyrodnika. Dziennikarz podzielił się z widownią niesamowitą kolekcją fotografii zwierząt, opowiadając o skarbach podlaskiej natury w niezwykle barwny i dowcipny sposób. A to wszystko przy muzyce w najlepszym wykonaniu, prezentującej zoologiczne fantazje wielkich kompozytorów.

Publiczność przywitał jeden z fragmentów „Karnawału zwierząt” C. Saint-Saënsa, mianowicie marsz królewski lwa. Według Adama Wajraka, takim królem podlaskiej fauny jest żubr. Realizacja dźwiękowa oficjalnego przemarszu koronowanej głowy z pewnością służyła podkreśleniu majestatu zwierzęcia. Wzrastające napięcie, budowane przez sekcję smyczkową uzupełniały posępne i mocne dźwięki fortepianu. W tym koncercie muzyka potraktowana została w sposób niezwykle plastyczny i obrazowy, wykonawcy operowali dźwiękiem niczym malarz farbą, by wierniej oddać wizję artystyczną. Utwór Musorgskiego „Bydło” przywoływał obraz toczącego się, ociężałego wręcz wozu, zaprzęgniętego w parę wołów. Wrażenie przybliżającego i oddalającego się orszaku potęgowała zmienna realizacja dźwięków tuby, kontrabasów i bębnów. Równie „ociężałą” atmosferę wprowadzał utwór „Słoń” w solowym wykonaniu zdecydowanego, nieco sennego kontrabasu.

Pomimo silnie uczestniczącej w koncercie sekcji dętej, nie był to wieczór ospały czy monotonny. Lekkości dodawały partie imitujące odgłosy ptaków. Świeży powiew młodości wniosły flety, odgrywając świergot młodych piskląt, wygłodniałych i spragnionych, by poznawać smaki życia. Poza energicznie wydziobującą pokarm kurą, śpiewającą w głębi lasu kukułką, słuchacz mógł doświadczyć bogactwa dźwiękowego w świecie ptaków. Utwór „Ptaszarnia” swymi żywymi, dynamicznymi melodiami, czarował i prezentował urokliwe śpiewy różnorodnej galerii ptaków. Wysokie tony fletu, wśród żywych drgań fortepianu i dynamiki smyczkowej, z sukcesem rozbudzał wyobraźnię słuchaczy.

Perłami tego koncertu były z pewnością utwory, które poza imitacją charakterystycznych cech zwierząt, szafowały wdziękiem i z powodzeniem stopniowały ładunek emocjonalny. Utwór „Akwarium” pełen subtelności i delikatnego wyrazu, który zawdzięczał głównie wysokim tonom ksylofonu. Jednocześnie magiczne i urokliwe dźwięki fletu obrazowały kolistość, płynność, potęgując wrażenie obcowania z żywiołem wody. Tak jak na tafli jeziora wpadają w ruch pojedyncze krople, tak też rezonowała muzyka, zataczając coraz szersze kręgi i urzekając słuchaczy nowymi wymiarami dźwięku. Był to również niewątpliwy popis umiejętności dwojga pianistów: Anny Krzysztofik-Buczyńskiej i Roberta Marata. Muzycy bardzo dbali o przestrzeń brzmienia kreowanych fraz i ich wyrazistość. Dźwięk fortepianu był nasycony ekspresją, zaś pianiści wchodzili w twórczą interakcję z orkiestrą. Podobny klimat prezentował utwór „Łabędź”, uznawany za szczyt wirtuozerii kompozytora „Karnawału zwierząt” i arcytrudne zadanie dla jego wykonawców. Harmonijne brzmienia odzwierciedlały spokój tafli wody, ukazując płynącego swobodnie łabędzia w całym jego kunszcie i dostojeństwie.

Ostatnim utworem była Symfonia J. Haydn’a zatytułowana „Niedźwiedź”. Twarda tonacja C-dur oraz przewaga partii mocnych nad lekkimi tworzyła wrażenie, że muzyka tworzy iluzję człapiącego, kołyszącego się niedźwiedzia. Mocno osadzone sekwencje fanfar, kotłów oraz rogów doskonale kontrastowały się z dynamicznymi partiami instrumentów smyczkowych.

Postawą wręcz niezwykłą zaskoczyć mógł Jerzy Salwarowski. W czasie koncertu ten znakomity dyrygent spełniał się nie tylko w roli świetnego gawędziarza, ale także edukatora muzycznego. W przerwach między kolejnymi utworami przedstawiał publiczności genezę ich powstania, wskazując jednocześnie ścieżki interpretacyjne. Nie przeszkodziło mu to jednak doskonale panować nad orkiestrą, która pod jego batutą realizowała dźwięki tak harmonijne, że można by porównać poszczególne sekcje instrumentalne do układów tworzących jeden spójny organizm muzyczny.

Bez wątpienia był to koncert oparty na gradacji emocjonalnej i jej rozległej wartości interpretacyjnej. Tego rodzaju wydarzenia pokazują szerokie horyzonty sztuki, wręcz jej interdyscyplinarność. Podróż do królestwa zwierząt odbywa się za pomocą wyobraźni, bez względu na to, co ludzką fantazję w danej chwili inspiruje. Może to być zarówno obraz, fotografia, słowo, jak i urokliwe melodie. Ponadto program został dobrany w ten sposób, by prezentował jednocześnie rozmaitość stylów, form i nastrojów muzycznych, co z pewnością jest pierwszym krokiem na drodze do poznawania bogactwa muzyki.

Cieszy fakt, że Opera i Filharmonia Podlaska w interesujący sposób i konsekwentnie realizuje swoją edukacyjną misję. Tak budowany repertuar powoduje znacznie zwiększenie zainteresowania, bo melomanów w Białymstoku nieustannie przybywa, a prezentowany poziom artystyczny koncertów powoduje, że owa popularyzacja odbywa się przy wysoko zawieszonej poprzeczce.

Justyna Rogowska
Dziennik Teatralny Białystok
23 stycznia 2012

Książka tygodnia

Teatr lalek w dawnej Polsce
Fundacja Akademii Teatralnej i Akademia Teatralna
Marek Waszkiel

Trailer tygodnia