Z tym największy jest ambaras...

"Burdel na kółkach" - reż. Maciej Masztalski - Teatr Ad Spectatores we Wrocławiu

Widz wybierający się w piątkowy, późny wieczór na „Burdel na kółkach" raczej wie czego chce. Przekaz zamieszczony w tytule ma w końcu bardzo atrakcyjne, podwójne dno. Na stronie Ad Spectatores, w opisie spektaklu czytamy dodatkowo, że akcja rozgrywa się w domu publicznym. No ale tak właściwie - co z tego?! W końcu spokojnie można powiedzieć, że każdemu potrzeba rozrywki, a zwłaszcza lekkiej i przyjemnej, takiej na przykład z burdelem w tytule. Bo teatr przecież wszystko usprawiedliwia. Ot co!

„Burdel na kółkach" to trafny tytuł. Wypadki rozgrywające się na scenie dotyczą niby tych samych postaci, mają miejsce w konkretnej przestrzeni i w końcu trochę układają się w całość, ale za to dzieje się tu dużo i bardzo szybko. Dodatkowo z różnymi bohaterami i w różnych konfiguracjach. Tematów tu co niemiara i żaden nie jest rozwinięty lub poprowadzony do końca. Broń Boże! Pewnie zresztą trochę o to chodzi. Żeby dostać oczopląsu, oślepnąć od cekinów i tak generalnie - rozerwać się. Bo co niby innego można robić w piątkowy wieczór?

Spektakl zaczyna się żarliwą modlitwą szacownej, ale dość nerwowej burdelmamy (Aleksandra Dytko), po której następuje show quasi-striptizerskie dwóch młodziutkich, elektryzujących seksapilem dziewczynek (epatująca nagością Pamela Płachtij i eteryczna Aleksandra Prochownik). Całość ciut erotyczna, trochę komiczna, bardzo z przymrużeniem oka. Dalej jest tylko dziwniej. Gdzieś po drodze natykamy się na ochoczo studiującego poranną gazetę burdeltatę (rześki Arkadiusz Cyran), spragnionego miłości i seksobniżek klienta zaopatrującego się w zamtuzowe wejściówki na Grouponie, by później rozdziawić szeroko oczy na widok aktora z pobliskiego teatru w przebraniu goryla i rozczulić się nad losem młodzieńca zakochanego w jednej z prostytutek. Korowód indywiduów wieńczy ubiegający się o posadę w domu publicznym amator miłości oralnej. I nadal, bez żartów i poważnie, jest lekko i przez palce. Zresztą bajzlu tu co niemiara. Tematy wypadają jak z rękawa, by zaraz szybko utonąć w wartkim nurcie rozgrywającej się historii.

Mnóstwo tu zabawnych zwrotów akcji, omyłek sytuacyjnych, gagów i przepychanek słownych. Zdarzają się też ruchome, pomysłowe, ucieszne obrazki. Zręcznie rozegrana scena seksu oralnego, pocieszny lowelas z bukietem plastikowych kwiatów śpieszący na klęczkach za swoją wybranką serca - dziewczęcą i uwodzicielską kurwą o łagodnych, szklistych oczach i hit wieczoru - impreza u kokainistów. I znów - swobodnie i rozrywkowo, ale też ciut niepokojąco. Bo, jak mówi jedna z panienek, szczerze i wychodząc z roli - to, co tu widzimy to wieczorne życie miasta, więc czemu tak łatwo i chętnie oglądamy historyjki z nocnych klubów w teatrze? W spektaklu Masztalskiego wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi.

Religia, czy też nasza obyczajowość nie są tu jedynymi z poruszanych tematów. W komentarzach rzucanych przez prostytutki i burdeltatę, na wzór Brechtowskich bohaterów bezpośrednio do widza, pobrzmiewają echa filozoficznych rozważań o Czystej Formie, teatrze absurdu, dekonstrukcji postaci, pozbawieniu akcji linearności i związku przyczynowo-skutkowego. Rozpatrywane są też inne cudeńka, szeroko opisywane i nieraz przenoszone na scenę przez twórców z ubiegłego stulecia. Dla każdego coś miłego. Nawiasem mówiąc na końcu i tak będziemy bić brawa. Bez względu na to czy zobaczymy bohatera powstającego z martwych jedynie po to, by zabić towarzyszy, czy może nie zobaczymy nic.

Bo właściwie, jak mówi stare przysłowie - co kraj to obyczaj, a jak z doświadczenia kilku ubiegłych dziesięcioleci wynika - co widz, to przedstawienie. I chyba faktycznie, po wszystkich minionych, dwudziestowiecznych dekonstrukcjach, dobrze myśleć o tym w ten sposób. Zresztą końcowe oklaski po „Burdelu na kółkach" łatwo pozwalają zawierzyć powiedzeniu, że: z tym największy jest ambaras żeby widz i aktor chcieli na raz.

Marta Tomaszek
Dziennik Teatralny Wrocław
11 lipca 2019

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...