Z zapisków na serwetkach...

"Cafe Sax" - reż. Cezary Domagała - Teatr Rampa w Warszawie

Cafe Sax - kawiarnia przy ulicy Francuskiej 31 stanowiła miejsce regularnych wizyt Agnieszki Osieckiej. Poetka zachodziła tam szukając „pewnego sposobu obcowania z ludźmi, który nie jest konwersacją". Siadała przy stoliku, obserwowała życia przechodniów i kawiarnianych gości, czasem sporządzała zapiski na serwetkach. Stworzyła setki tekstów inspirowanych zwykłym ludzkim dniem. Zafascynowany tym faktem Cezary Domagała stworzył lekki, mądry i ciepły spektakl muzyczny, gdzie 22 starannie wybrane piosenki artystki przeplatają się z cytatami z jej dzienników. Na ponad dwie godziny widzowie są zaproszeni do tego klimatycznego skrawka świata.

Głównym obserwatorem kawiarnianej rzeczywistości jest poetka w którą z wyczuciem i delikatnością wcieliła się Katarzyna Kozak. Czy jest to alter ego Osieckiej, każdy widz musi rozważyć osobiście. Duże wrażenie robią śpiewane przez nią piosenki „Mówiłam żartem", „Na zakręcie". Drugą niezwykle barwną osobowością jest Małgorzata Duda-Kozera, która ukazuje burzliwą postać kobiety zawiedzionej, co rusz poszukującej wielkiej miłości, a potem rozsypującej się z rozpaczy. Obiektem tych miłosnych potyczek staje się poczciwy pan Czesio. Julian Mere, prezentuje postać prostego, lecz wrażliwego człowieka, który jednak ma wiele do powiedzenia i odczucia. Zbieraninę tych zagubionych dusz niczym klamra spina barman (Robert Kowalski), który roztacza wokół siebie spokój i optymizm, sprawiając, że w kawiarni mimo przetaczających się przez nią burz i ludzkich namiętności wciąż panuje „pogoda na szczęście". Patrząc na jego sceniczne poczynania trudno powstrzymać uśmiech.

Piosenki doskonale opowiadają o małym wszechświecie, gdzie zwykłe problemy mieszają się z wielkimi namiętnościami i marzeniami. Większość z nich to znane przeboje, jednak niebanalne, świeże interpretacje pozwalają odkryć te tak dobrze zakorzenione w polskiej kulturze teksty zupełnie na nowo. Wiele osób z widowni nie mogło się również powstrzymać, żeby nie śpiewać razem z aktorami i akompaniamentem jazzującego zespołu pod kierownictwem muzycznym Pawła Steczka, skromnie ulokowanego z boku sceny. W składzie: Paweł Stankiewicz - gitara, Piotr Filipowicz - kontrabas i Łukasz Kurek - perkusja.

Słodko-gorzki, lekki i ciężki, na wesoło i na smutno, z przymrużeniem oka i na poważnie. Spektakl delikatnie wprowadza w magiczno-nostalgiczny klimat. Niemały w tym udział ma scenografia autorstwa Filipa Domagały, która prosta w formie wyraźnie koresponduje ze stylem tamtych czasów. Udanym pomysłem są także projekcje wyświetlane w tle.

Widzowie odczuwający niedosyt i spragnieni większej dawki poezji dnia codziennego mogą udać się na drugą odsłonę Cafe Sax w teatrze Rampa z całkowicie odmienną obsadą: Piotr Furman - Barman, Mieczysław Morański - Pan Czesio, Michalina Brudnowska - Poetka, Dorota Osińska - Kobieta Zawiedziona.

Lubię przeżywać klimat tych ponadczasowych przebojów mimo, że kiedy Agnieszka Osiecka ze swoimi kompozytorami jak między innymi  Katarzyna Gaertner, Zygmunt Konieczny, Seweryn Krajewski, Jerzy Satanowski, Jan Ptaszyn Wróblewski, Andrzej Zieliński, w towarzystwie znakomitości piosenkarskich tamtych czasów, je pisała, mnie jeszcze na świecie nie było albo prawie nie było. Należę do całkiem innego pokolenia niż to, dla którego oni tworzyli wszystkim dziś tak dobrze znane perełki polskiej piosenki. A jednak emocje jakie przy ich słuchaniu towarzyszą, udzielają się również i mnie.

Myślę, że ten fakt stanowił dodatkowe wyzwanie dla twórców „Cafe Sax". Począwszy od pomysłodawcy i reżysera przedstawienia Cezarego Domagały poprzez wszystkich realizatorów, na wykonawcach kończąc wszyscy mieli świadomość, że widzowie doskonale znają zawartość piosenek i każdy z nich ma z nimi relację osobistą. Między innymi dlatego cała czwórka zasługuje na uznanie, ponieważ rzeczywiście temu wyzwaniu sprostała dając mistrzowski pokaz muzycznego kabaretu z najwyższej półki.

Ten szczególnie ciepły, przyjazny i przywołujący dobre wspomnienia rodzaj prezentacji teatralnej powoduje, że mimo tych emocji wychodzimy z teatru usatysfakcjonowani, pełni dobrych skojarzeń i chyba nieco szczęśliwsi niż przed spektaklem. Szczególnie kiedy po zasłużonych brawach odwiedzimy w foyer nowo otwartą kawiarnię teatralną pod nazwą Cafe Rampa, która wystrojem wyraźnie koresponduje ze sceniczną Cafe Sax. Podczas antraktu można podziwiać również wystawę prac inspirowanych twórczością Agnieszki Osieckiej i będących ilustracjami jej wybranych wierszy - „Klucz do szczęścia" autorstwa Haliny i Bartłomieja Kuźnickich. Polecam.

Joanna Dreczka
Dziennik Teatralny Warszawa
26 stycznia 2017
Portrety
Cezary Domagała

Książka tygodnia

Za kulisami
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Dorota Jarząbek-Wasyl

Trailer tygodnia

XXIV Bydgoski Festiwal...