Za późno na miłość

"Eugeniusz Oniegin" - reż. Paweł Szkotak - Teatr Wielki w Łodzi

Libretto „Eugeniusza Oniegina" stworzone przez Piotra Czajkowskiego oraz Konstantego Szyłowskiego bywa oceniane negatywnie. Głosy krytyki podkreślają fakt, że z wielowątkowego poematu, ukazującego obraz dawnej Rosji autorzy zaczerpnęli tylko motyw niespełnionej miłości, spłycając znaczenie całego utworu. Paweł Szkotak, przystępując do pracy nad inscenizacją opery w łódzkim Teatrze Wielkim, przyjął za cel przywrócenie jej fabularnej głębi.

Przygotowany przez niego spektakl jest doskonałą propozycją dla wielbicieli melodramatycznych historii na tle dziejowej zawieruchy. Można go oglądać od 29 października, wtedy zagrano premierowe przedstawienie.

Paweł Szkotak zdecydował się dokonać w „Eugeniuszu Onieginie" dwóch inscenizacyjnych przewrotów. Opracował je w duchu Aleksandra Puszkina, korzystając w swojej pracy z tekstu jego poematu. Pierwszym zabiegiem jest retrospekcja fabuły. Tytułowy bohater zostaje wypuszczony z łagru, na wolności przypomina sobie minione wydarzenia, w tym spóźnioną miłość. Historia oglądana przez widzów to wspomnienia pogrążonego w samotności mężczyzny. Drugim przewrotem, na jaki zdecydował się reżyser, jest przesunięcie fabuły opery. Czerpiąc ze słów Puszkina zawartych w niejasnym dziesiątym rozdziale jego poematu, Szkotak osadził pierwszy i drugi akt w realiach sprzed rewolucji, dzięki czemu wydarzenia trzeciego aktu rozgrywającego się w łódzkiej inscenizacji po przewrocie w 1917 roku wydają się widzom jeszcze bardziej dramatyczne.

Tytułowy bohater jest oczytanym dandysem, który nie może znaleźć dla siebie miejsca w świecie. Jego niespokojne serce nie pozwala mu nigdzie zagościć na dłużej, męczy go notoryczna nuda. Kiedy razem ze swoim przyjacielem – Leńskim, odwiedza jego ukochaną, Oniegin poznaje młodziutką i pogrążoną w świecie fantazji Tatianę. Czyniąc z niej towarzyszkę swoich rozmów, rozkochuje ją w sobie. Dziewczyna dręczona pytaniami o naturę jego zainteresowania, decyduje się wyznać mu swoje uczucia w tajemnym liście. Choć Oniegin docenia siłę miłości, jaką żywi do niego Tatiana, odrzuca ją. Twierdzi, iż nie jest człowiekiem nadającym się do małżeństwa, nie wierzy w wieczność uczuć. Uważa, że związek małżeński byłby dla niego niewolą, doprowadzając go do załamania i wywołując w nim nienawiść do potencjalnej małżonki. W trakcie rozwoju fabuły, Oniegin, popychany beztroską i urażoną dumą, doprowadza do pojedynku z Leńskim, którego zabija. Dręczony wyrzutami sumienia wyjeżdża w długą podróż. Jego powrót do kraju zbiega się z nastaniem nowych, porewolucyjnych porządków. Trafiając na bal w domu dawnego znajomego – Gremina, ma okazję poznać jego żonę. Towarzyszką życia generała Armii Czerwonej jest Tatiana. Eugeniusz uświadamia sobie, że kocha ją, jednak dla ich miłości jest już za późno. Tatiana nie pozostała pełną marzeń dziewczyną. Została pełną dumy, stanowczą kobietą, która kierując się świętością przysięgi małżeńskiej oraz strachem przed zemstą brutalnego męża, odrzuca miłość Oniegina. Szczęścia, które było dla tej dwójki na wyciągnięcie ręki, nie udaje się odzyskać.

Początkowe skupienie na wątku nieszczęśliwej miłości może wydawać się widzom banalne. Jednak wydarzenia z nim związane doprowadzają do zmian w zachowaniu postaci. Bohaterowie przechodzą zdumiewającą transformację, dojrzewając na oczach widowni. Oniegin w trakcie trwania opery pozbywa się swojej wystudiowanej pozy gardzącego uczuciami światowca, zaczyna rozumieć, co jest w życiu prawdziwą wartością. Jednak nie jest w stanie odzyskać straconego czasu, który zmarnował, będąc z dala od Tatiany. Do postaci Oniegina w łódzkiej inscenizacji przypisana jest maska. Atrybut ma podwójne znaczenie: z jednej strony widzowie są w stanie odróżnić wydarzenia, w których bohater faktycznie brał udział, od tych które sobie wyobraża. Na przykład w scenie pisania listu przez Tatianę, mężczyzna pojawia się bez maski noszonej na patyku, jest tym samym odarty z konwenansów, widzowie mają szansę zobaczyć jego zbolałe minionymi wydarzeniami serce, gdy rozmyśla nad tym, jak mógł odrzucić prawdziwą miłość? Podczas balu oraz pojedynku z Leńskim cały czas ma atrybut przy sobie. Kiedy brał udział w tych wydarzeniach, był człowiekiem szukającym swojej drogi, dandysem wykazującym się cynizmem względem ludzi oraz ich uczuć. Oniegin rezygnuje z tej postawy, spotykając Tatianę po latach. Na scenie Teatru Wielkiego ten moment został bardzo dobrze opracowany. Eugeniusz umieszcza maskę na stelażu, zaś sam staje lekko za nim. Gremin i Tatiana znają tylko pozę, jaką mężczyzna przyjmował całe życie. Po wyjściu kobiety Eugeniusz po raz pierwszy artykułuje swoje uczucie do Tatiany. Gremin, którego ludzie biją i wyrzucają mężczyznę na ulicę, symbolicznie unicestwia „dawnego", pozbawionego uczuć Eugeniusza. Na scenie pozostaje już tylko jeden Oniegin, proszący o drugą szansę na szczęście.

Równie fascynującą przemianę w trakcie trzech aktów opery przechodzi postać Tatiany. Z dziewczyny pogrążonej w marzeniach, wierzącej w siłę miłości, zmienia się w rzeczową kobietę o silnej woli. Pierwszym krokiem ku jej przemianie jest scena, podczas której dziewczyna wrzuca do sadzawki czytaną książkę, zawierającą historię cierpiących z miłości kochanków. W scenie balu u Łariny za wszelką cenę unika Oniegina. W momencie jego kłótni z Leńskim uświadamia sobie, jak przewrotną naturę ma kochany przez nią mężczyzna. Dociera do niej, że Eugeniusz nie zważa na uczucia innych ludzi. W trzecim akcie Tatiana jest zupełnie odmieniona. Delikatną biel strojów zamieniła na szarość skromnej sukni. Jest poważna i dostojna, swoim zachowaniem wywołując zainteresowanie zgromadzonych. Wydaje się być odpowiednią towarzyszką dla Gremina, wzbudzającego respekt i trwogę. Kobieta odnosi się do męża z szacunkiem i pewną dozą czułości. Nie wiadomo tylko, czy wywodzącą się z wyższych uczuć w stosunku do niego, czy też podsycaną przez obawę o własne życie? Gremin jest generałem Armii Czerwonej, zapewne mającym na swoich rękach przelaną krew niewinnych ludzi. Kiedy opowiada Onieginowi o swojej miłości do żony, ta stojąc w lekkim oddaleniu od mężczyzn symbolicznie policzkuje się. Ten gest można odczytać na dwa sposoby: policzkuje się, ponieważ miłość Gremina podszyta jest brutalnością, której nie oszczędza żonie? Czy może tym gestem pragnie udowodnić sobie, że ponowne spotkanie z Onieginem nie jest złym snem, z którego mogłoby obudzić ją uderzenie? Prawidłowość obu wyjaśnień może potwierdzić szyderczy śmiech Tatiany, której związek z Greminem gwarantuje pozostanie przy życiu (o ile będzie wierną żoną), lecz nie zaznanie prawdziwej miłości. Tatiana pozostaje przy mężu, odrzucając wyznania Eugeniusza. Choć w dalszym ciągu kocha go, wybiera życie u boku innego człowieka. Nie decyduje się na złamanie przysięgi małżeńskiej, czym skazałaby siebie i Oniegina na zemstę zdradzonego Gremina.

Transformację przechodzą nie tylko główni bohaterowie. Na tle ich rozterek widzowie mogą obserwować rewolucję, jaka dokonuje się w Rosji. Pierwszy i drugi akt, ukazujący sielankowość życia na prowincji, zostaje bezlitośnie skonfrontowany z porewolucyjną rzeczywistością, z którą przyszło się zmierzyć bohaterom w akcie trzecim. Brutalność nowego ustroju, odrzucenie dorobku i dziedzictwa wcześniejszych pokoleń podkreśla scenografia. Pierwszy i drugi akt rozgrywa się na tle wiejskiego dworku, w którym wszystko jest czyste, białe, skąpane w jasnym świetle. Elegancję obyczajów i poszanowanie tradycji podkreślają szczegóły, na przykład wiklinowe fotele, książki, ikony na ścianach pokoju Tatiany. Po przewrocie kraj pogrąża się w ujednolicającej wszystko szarości, dorobek dawnych czasów uległ zniszczeniu, co łatwo zauważyć we wnętrzach domu zajmowanego przez Gremina. Szarości, cienie i brud wyparły biel. Scenografia przygotowana do tej inscenizacji przypomina plan filmowy, wykorzystano całą dostępną powierzchnię sceny, dzięki czemu ukazanie na scenie naturalnej wielkości brzóz stwarza zachwycający efekt.

„Eugeniusza Oniegina" zrealizowano w Teatrze Wielkim bez żadnych skrótów, dzięki czemu orkiestra teatru mogła zaprezentować muzyczne bogactwo zawarte w tym dziele. Uznawany za najbardziej „europejskie" dzieło wśród innych oper Czajkowskiego, „Eugeniusz Oniegin" jest utworem, gdzie każdy motyw muzyczny ma znaczenie. Powtarzające się tematy są jak odbicia sytuacji, w których biorą udział Oniegin i Tatiana (jednym z nich jest kompozycja pojawiająca się w scenie pisania listu oraz w późniejszym wyznaniu czynionym po latach przez Eugeniusza). Dzięki temu muzyka jest motorem napędowym dla akcji toczącej się na scenie, jednocześnie ułatwia twórcom inscenizacji zastosowanie chwytu retrospekcji.

Zarzut stawiany Piotrowi Czajkowskiemu, mówiący o zbanalizowaniu przez niego w fabule opery pięknego poematu Puszkina, nie powinien być powtarzany w stosunku do inscenizacji wystawianej w Teatrze Wielkim w Łodzi. Wątek niewykorzystanej szansy na prawdziwą miłość pozostał główną kwestią poruszaną w tym widowisku, jednak jego twórcy postarali się, aby widzowie nie mieli wrażenia, że oto serwowana jest im kolejna ckliwa historia. Zastosowanie chwytów retrospekcji oraz przesunięcie w czasie fabuły spektaklu pozwoliło na mocne zarysowanie charakterów postaci oraz uświadomienie widzom, dlaczego Oniegin i Tatiana podjęli określone decyzje.

Nieszczęśliwe uczucie, które nie mogło się spełnić, ponieważ przegrało z wystudiowanym chłodem i modną postawą cynizmu względem innych ludzi, jest bardzo często spotykane również współcześnie. „Eugeniusz Oniegin" wystawiany w łódzkiej operze powinien stać się spektaklem dedykowanym zwłaszcza dla dwudziesto i trzydziestolatków. Interesująca opowieść, olśniewająca oprawa plastyczna widowiska i wspaniała muzyka mają szansę sprawić, że pokolenie najrzadziej odwiedzające operę przekona się, że istnieją inne od kina sposoby spędzania wolnego wieczoru. Inscenizacja „Eugeniusza Oniegina", którą miałam okazję obejrzeć, zachwyca rozmachem, zaś uczucia choć tylko odgrywane przez artystów, w widzach wybrzmiewają naprawdę.

Agata Białecka
Dziennik Teatralny Łódź
2 listopada 2016
Portrety
Paweł Szkotak

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

"Edyta Stein" - Synago...
Roberto Skolmowski