Za stertą pudeł

"Skrzydlak" - reż: Włodzimierz Nurkowski - Teatr Ludowy w Krakowie

Wielokrotnie nagradzana (między innymi Małym Noblem) książka Davida Almonda, pod tytułem "Skrzydlak" ("Skellig"), doczekała się realizacji filmowej, trafiła na scenę operową i Broadway. Polscy widzowie mają okazję obejrzeć adaptację powieści na deskach Krakowskiego Teatru Ludowego. Sztuka adresowana jest do najmłodszych, ale z pewnością znajdzie godnych odbiorców także wśród widzów dorosłych

Głównego bohatera – Michaela poznajemy w momencie, gdy wraz z rodzicami wprowadza się do niewyremontowanego domu. Mama chłopca spodziewa się drugiego dziecka, dlatego wraz z ojcem postanawiają szybko odnowić lokum. Ich plany zostają pokrzyżowane przez przedwczesne narodziny siostry Michaela. Chłopiec jest zdezorientowany kłopotliwą sytuacją: zostaje sam z ojcem w nowym miejscu, podczas gdy mama i Mała przebywają w szpitalu. Michael opuszcza szkołę, pomaga tacie w ogrodzie, a w jego głowie tkwi ciągła obawa o życie siostrzyczki. 

Pewnego dnia, mimo zakazów ojca, chłopiec wchodzi do rozsypującego się baraku, zwanego garażem. Za stertą pudeł, odnajduje człekopodobnego, garbatego stwora. Początkowo chłopiec myśli, że to chory na artretyzm bezdomny, okazuje się jednak, że gburowaty gość jest kimś wyjątkowym.

Prócz znalezionego w baraku Skrzydlaka, Michael poznaje dziewczynkę z sąsiedztwa. Jest oczytana i bystra, a w porównaniu z kolegami z klasy Michaela, wyróżnia ją inteligencja i ciekawość świata. Mina nie chodzi do szkoły, w domu uczy ją mama (– wielbiąca Wiliama Blake\'a malarka). Chłopiec przedstawia sąsiadce Skrzydlaka i tak zaczyna się ich wspólna przygoda.

Anioł, jako element wspólny wielu religii, przenika poza ich ramy i całkiem nieźle mu się wiedzie w świecie bez Boga. Skrzydlakowi - "garażowemu aniołowi" do typowej anielskości daleko. Gnije w ciemnościach, jest niemiły, pije piwo, a zamiast szybować po nieboskłonie, zajada się "chińczykiem" (27 i 53). Motyw latania i skrzydeł przewija się przez cały spektakl, począwszy od lekcji w szkole, przez zainteresowania Miny, na samym Skrzydlaku skończywszy. Tęsknota za nieosiągalną dla człowieka zdolnością, zostaje w końcu spełniona.

Podstawę scenografii stanowi stary, drewniany garaż - „przeznaczony do rozbiórki”. Jego fragmenty, jak klocki, formują przestrzeń aktorskiej gry. Szkolna sala, zatłoczony autobus, opuszczony dom, wnętrze pomieszczenia gospodarczego – wszystko to, wyłania się z "garażu" za sprawą kilku płynnych ruchów.

Głosy aktorów nie biorących udziału w akcji, splatają się w spójną narrację. Niezauważani przez głównych bohaterów, prześlizgują się między nimi, wypowiadając ich myśli, czy ożywiając wspomnienia.

Realizatorzy spektaklu ograniczyli efekty specjalne do minimum i pozwolili by magia teatru subtelnie przeniknęła widzów. Rezygnacja ze zdobyczy techniki jest ogromnym plusem przedstawienia i doskonale wpisuje się w jego ogólną (dosyć ciemną) atmosferę.

Rzeczywistość "Skrzydlaka" nie jest kolorowa, a bohaterowie to ludzie z krwi i kości, którzy przeklinają i histeryzują. Mimo wszystko stary garaż - "miejsce nie dla dziecka"- dostarcza większej ilości wrażeń, niż uroczy park rozrywki.

Spektakl oswaja dziecięce problemy takie jak zazdrość o młodsze rodzeństwo, czy kłótnia z rodzicami. Jedyny jego minusem może być nagły wzrost liczby zainspirowanych Williamem Blake\'iem dzieci, które porzucą szkołę i zajmą się plądrowaniem opuszczonych domów, czy starych garaży w poszukiwaniu nowych przyjaciół.

Adrianna Markowicz
Dziennik Teatralny Kraków
5 kwietnia 2011

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia