Zabawki z pudła na strychu

"Nasze miasto" - reż. Szymon Kaczmarek - Teatr IMKA w Warszawie

Szymon Kaczmarek do absurdu doprowadził sytuację bohaterów "Naszego miasta", wystawiając dramat Thorntona Wildera w teatrze IMKA

Przy całym dystansie, z jakim potraktowani zostali mieszkańcy Grover’s Corner, zabrakło w nich odrobiny człowieczeństwa. Bez tego trudno utkać historię nawet o małomiasteczkowym życiu. Widz nie potrafi zaangażować się w ten spektakl.

Przedstawienie Kaczmarka przypomina ćwiczenia z wychodzenia z roli dla aktorów. Głównym elementem scenografii jest drewniana, wybrzuszająca się na różne strony klepka, głównym bohaterem – Reżyser (Szymon Czacki). Wywołuje on na scenę kolejne postaci, które pojawiają się zupełnie zdziwione swoim zaistnieniem w tym miejscu. Z pudełek podpisanych nazwiskami wyjmują elementy charakteryzujące poszczególnych bohaterów.

Ale zawsze będą istnieć obok nich, nie tyle jako postaci, ile jako aktorzy. Półprywatnie, bawiąc się wypowiadanymi kwestiami, bardziej relacjonując codzienność małego miasta, niż w nią wchodząc. Przypominają przy tym popsute zabawki wyciągnięte z zapomnianych, obrastających kurzem gdzieś na strychu pudeł. Takie charakterystyczne, które bardziej utkwiły w pamięci, starającej się utkać historie z przywoływanych drobiazgów.

Pomysł intrygujący na początku przedstawienia szybko zamienia się jednak w irytującą manierę. Zostajemy z galerią dziwacznych manekinów, zabawek, którym można przyjrzeć się przez jakieś pół godziny, ale nie dłużej. Ale i przez ten krótki czas niewiele one nas w rezultacie obchodzą.

Agnieszka Rataj
Zycie Warszawy
10 marca 2011

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia

Faust
Tobias Kratzer
Nowy "Faust" z Opery Paryskiej 29 lis...