Zabawne przygody Pchły Szachrajki

"Pchła Szachrajka" - reż. Anna Seniuk - Teatr Narodowy w Warszawie

Wystawiona w Teatrze Narodowym na scenie Studio bajka Jana Brzechwy "Pchła Szachrajka" w reżyserii Anny Seniuk bawi i wciąga wszystkich, małych i dużych. Bo to jest i prawdziwa bajka, i prawdziwy teatr. A rozpoczynające spektakl pytanie ze sceny: "Chcecie bajki?". I chóralna odpowiedź dzieci z widowni: "Tak! Tak!" - od razu wprowadza dialog między sceną i widownią. Dzieci śledzą bieg wydarzeń na scenie, angażują się emocjonalnie w to, co widzą, i reagują szczerze, prawdziwie, bo wchodzą w tę sceniczną rzeczywistość całym sobą i nierzadko dialogują ze sceną. Dzieci to najwspanialsi widzowie teatralni. Aktorzy uwielbiają dziecięcą widownię.

Bajka dla dużych i małych

Urocze przedstawienie Anny Seniuk jest przykładem żywego kontaktu aktorów z dziećmi. Obserwowałam tę dziecięcą widownię i nie widziałam, aby którekolwiek z dzieci nudziło się czy marudziło, że chce do domu. I nie ma co się dziwić, bo na scenie działo się dużo, w dobrym tempie, z dobrą muzyką, barwnymi kostiumami, żartobliwie pomyślaną choreografią oraz dowcipem i komizmem zawartym w słowie i obrazie. No, bo trudno nie zareagować zdrowym, szczerym śmiechem, gdy na scenie pojawia się ogromnie zabawny słoń, którego świetnie gra Piotr Piksa, mówiący i śpiewający potężnym basem, albo gdy trzy koleżanki (Kinga Ilgner, Paulina Korthals, Anna Markowicz) Pchły Szachrajki plotkują o niej, zwracając się do widowni, czy bal u Szerszenia (Bartłomiej Bobrowski), czy postać króla (Kacper Matula), czy wreszcie scena w sądzie (Paweł Paprocki jako sędzia). No i najważniejsza postać, tytułowa Pchła Szachrajka, która lubi psocić, płatać wszystkim figle, szachrować na własną korzyść itd., itd. Gdy w scenie w cukierni, kiedy zamówiła trzydzieści rurek z bitą śmietaną, a zjadła tylko jedną i za tę jedną zapłaciła, a po jej wyjściu okazało się, że wszystkie rurki są puste, bo wyjadła z nich śmietanę - dziecko na widowni głośno zastanawiało się, jak ona to zrobiła.

Wspaniały kontakt z dziećmi już od samego wejścia ma Ewa Konstancja Bułhak jako tytułowa Pchła Szachrajka. Aktorka doskonale gra tę postać, sprawia wrażenie, jakby była urodzona do tej roli. Mówi, porusza się, nosi się w charakterystyczny sposób, ogromnie zabawny, dowcipny, ale i podkreślający cechy charakteru Pchły Szachrajki. Cały zespół, wszyscy aktorzy grają wspaniale, każdy swoim sposobem i kostiumem czytelnie podkreśla charakter postaci, którą gra. Spektakl, ze świetnie dopasowaną do charakteru przedstawienia muzyką Macieja Małeckiego, jest mówiony i śpiewany. Wszystko to tworzy całość przemawiającą komunikatywnie do maluchów.

To familijne przedstawienie także dorosłym sprawia dużą przyjemność, bo przecież jest w nas coś z dziecka. Dorosłość, starzenie się nie zabija w nas marzeń, wyobraźni, fantazji. Może tylko zmniejsza ich wymiar, no i wpisuje się w inne, aniżeli u dziecięcej widowni realistyczne konteksty. A okazja powrotu nas, dorosłych, choć na chwilę do dziecięcego świata wyobraźni ożywia nas, pobudza do dobrych myśli i łagodzi nasze zachowania. Oczywiście pod warunkiem, iż jest to naprawdę bajka, a nie agitka propagandowa wprowadzająca za pomocą sztuki tzw. ideologię gender. A to, jak widzimy, niestety zdarza się dziś nawet w przedszkolach, gdzie pod płaszczykiem zabaw dziecięcych wprowadza się tzw. edukację seksualną i "katuje się" nią maluchy, których wiek, osobowość, wyobraźnia i całe jestestwo domaga się innego świata. Świata dziecięcego z należnymi mu atrybutami, do których należy właśnie bajka.

Morał jest ważny

Można śmiało powiedzieć, że "Pchła Szachrajka" wyreżyserowana przez Annę Seniuk jest spełnieniem dziecięcych potrzeb, a zarazem formuje w prawidłowym kierunku morale małego człowieka i wyrabia gust estetyczny na odbiór sztuki. Bawi, pobudza wyobraźnię, edukuje, wyczula na granicę dobra i zła, mówi, że kłamstwo jest złe, a przyznanie się do winy i skrucha zostają nagrodzone. A przy tym wskazuje na poprawną polszczyznę. Tekst jest pisany wierszem, łatwą rymowanką dostosowaną do percepcji dziecka, dzięki czemu maluchy łatwo zapamiętują fragmenty.

Wszystko to bardzo ważne, bo dziś, gdy uważnie przejrzymy książeczki dla dzieci, propozycje zabaw, a także przedstawienia teatralne, zauważymy, jak silnie zostały zrelatywizowane pojęcia dobra i zła, jak bardzo granica między nimi jest zamazywana. Żyjemy w czasach silnej presji zewnętrznej na formowanie osobowości dziecka w kierunku wytyczonym przez tzw. poprawność polityczną, gdzie rodzicom nierzadko odbiera się prawo do wychowywania dziecka zgodnie z podstawowymi wartościami. W tej sytuacji niełatwo jest przebić się z dobrym, prawidłowym, ugruntowanym na Dekalogu przekazem sztuki, literatury, zabaw dziecięcych.

A ponadto w dobie gier komputerowych i SMS-owego porozumiewania się niełatwo dziś zrealizować przedstawienie dla dzieci w taki sposób, aby zainteresować je teatrem. Oczywiście nie tylko dziś jawi się problem, jak "robić" teatr dla dzieci, ale dziś zyskuje on wymiar szczególny z uwagi na ogólny dostęp dzieci do zdobyczy technicznych współczesnej cywilizacji, jak komputer, film już nie tylko w 3D, ale nawet w 4D, telefon komórkowy, z którym dzieci obcują już na etapie przedszkola. Maluch wprawdzie nie zna jeszcze alfabetu, ale posługiwać się "komórką" już potrafi.

Reżyserzy i w ogóle autorzy twórczości dla dzieci, traktujący poważnie swoje zadanie, mają nie lada problem, wszak poprzez swe dzieła - literackie, filmowe, teatralne, operowe, plastyczne - są przecież odpowiedzialni za formowanie się wrażliwości tych małych odbiorców na sztukę, muzykę, a nawet za formowanie się osobowości dziecka w oparciu o odbiór sztuki. Bo przecież na wykreowanych przez twórców dziełach uczą się postrzegania świata z niezbędnym rozróżnieniem dobra i zła. Dziś w ten bajkowy świat tworzony przez dorosłych dla dzieci wdarły się nurty postmodernistyczne. Ta postmodernistyczna kultura, z założenia nieodnosząca się do Boga i wyrażająca się w relatywizmie moralnym, w relatywizowaniu prawdy i w ogóle wszystkich wartości ma swoje odzwierciedlenie także w twórczości adresowanej do dzieci. Na szczęście zdarzają się jeszcze, wprawdzie śladowo, ale bywają takie właśnie urocze, mądre, wartościowe i dostosowane do percepcji dzieci przedstawienia, jak to o Pchle Szachrajce pokazane z wielką kulturą i dowcipem.

Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik
28 stycznia 2014

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia