Zabawy z ogniem

10. Nocne Teatralia Strachy Festiwal Sztuk Alternatywnych 7 – 9 września Krosno

Zdradzę na początku, że trzeci dzień pod względem teatralnym był najlepszym. Wybór grup teatralnych i prezentowane przez nich techniki pozwoliły na stworzenie pola do dyskusji o tym, czego nie ma szans zobaczyć w teatrze repertuarowym. Bogactwo tej sztuki w pełni zostało odkryte przed widzami.

Dzień rozpoczął się od tego, co Paweł Wrona również włącza pod pojęcie sztuki alternatywnej. Były wege warsztaty z Wegan Nerd, czyli Alicja Rokicką z Krakowa. W czasie gotowania swoją prezentację dotyczącą m.in. uzależnienia od nikotyny omówił dyrektor artystyczny doktor Wrona. Po zapoznaniu się ze szkodliwością papierosów, ale i sposobem na walkę z nałogiem część wyszła na papieroska zapewne by omówić ten palący temat.

Popołudnie teatralne zaczęłam od spektaklu „Huljet, huljet" krakowskiego Teatru Figur. Sam spektakl miał miejsce w Piwnicy Pod Cieniami, ale zanim zeszliśmy do podziemi Dagmara Żabska zrobiła krótkie wprowadzenie. Zaznaczyła, że to co zobaczymy nie nazwałaby spektaklem, a instalacją teatralną. Każda scena to inne pomieszczenie, inna część piwnicy. Pierwszy raz brałam udział w tak wyjątkowym wydarzeniu. Autorzy skupili się na prezentacji życia w krakowskim getcie. Żabska mówiła, że jest to inny sposób myślenia o tamtym doświadczeniu, właśnie nie tylko przez śmierć, która była wszędzie obecna, nie przez statystyki, które w zaokrągleniach chcą zamknąć umarłych, a zaprezentować tę część historii przez codzienność. A ta składała się z wędrówek po przestrzeni otoczonej murem, nalotów, kontroli i ucieczek. To wszystko zostało zaprezentowane z perspektywy dziecka. Aktorzy zrealizowali instalację przez formę cieniowego teatru mansjonowego. Kompilacja chłodu, odpowiednio dobieranej do sceny muzyki, światła i mroku daje niezwykłą atmosferę i teatralne doznanie. Może zabrzmi to banalnie, ale żadne słowa i opisy nie oddadzą tego, co stało się pod krośnieńskim rynkiem. Teatr Figur za punkt odniesienia zrobił inspirację kilkoma zdjęciami z Muzeum Fabryka Emalii im. Oskara Schindlera. Ich wielka świadomość materiału, rzeczy i światła pozwoliła poruszyć trudny temat w niezwykle delikatny sposób. Za to doświadczenie jestem wdzięczna.

W kilka minut później znalazłam się w Sali Cechu Rzemiosł Różnych. Od jednej z recenzentek usłyszałam, że grupa Poławiacze Pereł Improv Teatr będzie czymś zaskakującym. Na początku miałam mieszane uczucia. Cały czas zastanawiałam się: co tu się dzieje? By na końcu stwierdzić, że warto było biec na to wydarzenie. Koncepcja w samym założeniu jest prosta. Organizatorzy wybrali film krótkometrażowy („The Smile Man"). Dwa dni przed wystąpieniem Poławiaczy w Krośnie przesłali aktorom kadr z tego filmu. Sama improwizacja zaczyna się od obejrzenia części tego filmu, by później na scenie i wśród widzów (bo po co się ograniczać) próbować dokończyć film. Teoria prosta i dająca dużo możliwości. Jednak mając taką swobodę trzeba być do niej dobrze przygotowanym: szybkość reakcji, riposty, prowadzenia wątku, tworzenia skojarzeń zależy od elastyczności aktora i tego, jak słucha swoich partnerów na scenie. Wymaga to dużej ilości godzin spędzonych na warsztatach, pracy samodzielnej, a także analizowania dokonań innych. Dynamiczności nadawało hasło: cięcie, często rzucone niespodziewanie dla wszystkich. Nie zabrakło również niekontrolowanego śmiechu na scenie, jak i chwil zawahania. Co urzekło na koniec to rozmowa aktorów z widownią, która wyszła dość naturalnie. Może wydawać się, że cóż to jest wejść na scenę i próbować dokończyć film. Jednak to tylko pozory. Spróbujcie.

Atrakcji ciąg dalszy, ale tym razem na rynku. Wolontariusze Festiwalu oraz Teatr Ognia Ignis zaprezentowali się podczas „Fireshow". Niezwykłym było obserwować jednocześnie zabawę i zmagania z potężnym żywiołem, jakim jest ogień. Ten spektakl był próbą przeniesienia w świat magii. I myślę, że to się udało. Hipnotyczny blask, muzyka i płynnie zmieniające się postaci na scenie wyznaczonej przez ogniste punkty, stworzyły coś wyjątkowego. I mimo próby zakłócenia tego widowiska (wspaniała i szybka reakcji Kamili Bargieł nie pozwoliła na to), wyjątkowa atmosfera udzieliła się wszystkim i trwała na rynku do rana.

Jadąc do Krosna nie wiedziałam do końca, czego mogę się spodziewać. Jednak, jak nie po raz pierwszy się okazało, grupa zapaleńców i miłośników sztuki potrafi zrobić o wiele więcej niż niejedna instytucja. Stowarzyszenie Teatr s.tr. a. c. h. oraz Regionalne Centrum Kultur Pogranicza tworzą historię teatru w Krośnie. Czekam na kolejną edycję zaskoczeń teatralnych.

Agnieszka Markowska
Dziennik Teatralny
13 września 2017

Książka tygodnia

Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie
Wydawnictwo Marginesy
Joanna Kuciel-Frydryszak

Trailer tygodnia