Zabić talent

"Judy" - reż. Dominik Nowak - Nowy Teatr w Słupsku

Chciałoby się nie wierzyć w smutną historię Judy Garland, ale niestety zdarzyła się naprawdę. Amerykański przemysł filmowy wyprodukował sobie dziewczynkę za zgodą jej matki, czerpiącej z tego korzyści finansowe. Nic jej nie uratowało przed skutkami zorganizowanych, odhumanizowanych działań, gdzie nie było miejsca na wrażliwość, dzieciństwo, macierzyństwo i przede wszystkim godność, o jaką Amerykanie walczą różnymi sposobami. Nowy Teatr spróbował przyjrzeć się tej artystce, przedstawiając ją w innej, niż dotychczas na polskich scenach, formie. Choć odtwarzającej tytułową rolę aktorce partneruje Lesław Żurek, "Judy" to prawie monodram, którego wyjątkowość wiąże się z interpretacją historii przez Katarzynę Misiewicz-Żurek.

Godzinne przedstawienie powstało według okrojonej wersji scenariusza Sławomira Chwastowskiego, tłumacza i muzyka z wykształcenia, co przyniosło w rezultacie słodko-gorzki spektakl muzyczny. Aktorce akompaniuje Przemysław Zalewski, co zdecydowanie nadaje oddzielny walor konceptowi. Katarzyna Misiewicz-Żurek przyciąga uwagę wtedy, gdy opowiada anegdoty z życia pierwszej Dorotki z "Czarnoksiężnika z krainy Oz", ale przede wszystkim, gdy śpiewa po angielsku. W tej roli okazuje się wyjątkowa, zarówno jeżeli chodzi o akcent, jak rzadko już dziś występujący poziom interpretacji.

Z ogromną przyjemnością można było wejść w muzyczny świat Misiewicz-Żurek, oddający pełną skalę emocji dramatycznego świata Judy Garland. Usłyszeliśmy niespełna dziesięć utworów, w tym najsłynniejszy "Over the rainbow", a także "Lovermana" czy "Gloomy Sunday", najbardziej ponury numer z całości. "Gloomy is sunday with shadows/ I spend it all my heart and I have decided to end it all/ Soon there'll be candles and prayers that are said/ I know/ .../Death is no dream/ For in death I'm caressin' you/ With the last breath of my soul I'll be blessin' you."

Widz otrzymuje dawkę informacji o artystce z dorobkiem pięciu mężów i trojga dzieci, pracującą na scenie od drugiego roku życia. Sprawy rodzinne przeplatają się z pracą dla Metro-Goldwyn-Mayer, dla której to wytwórni zagrała w ponad trzydziestu filmach, ale też przez którą podcięła sobie żyły, została zmuszona do aborcji swojego pierwszego dziecka, wpadła w alkoholizm, narkomanię i odbywała "staże" w szpitalach psychiatrycznych. Przez show biznes pozbawiona była zdania o sobie samej, poddawana ustawicznej licytacji nie tylko talentu, ale również wyglądu (wszyscy jej powtarzali, że piersi miała w porządku, inaczej niż z pupą, no i w ogóle nie miała szyi). Wmówiono jej pokraczność, a przez to osobliwość, podważano stale jej talent, aby odciągnąć uwagę od prawdziwych pieniędzy, jakie przynosiła jej gra. Ostatecznie zdana była wyłącznie na samą siebie, popadała w długi, złe związki, nigdy nie zdobyła zrozumienia i miłości matki, która wmawiała jej, że córka zrobiła karierę dzięki "dostępności" seksualnej matki dla tych, którzy zarządzali ekranem.

Reżyser Dominik Nowak zdecydował się okroić tekst Chwastowskiego, dzięki czemu wykrystalizowała się kreacja wokalna Katarzyny Misiewicz-Żurek, jednak zabrakło mi szerszego oglądu problemu kosztów bycia gwiazdą. W spektaklu ponadto pominięta została kwestia emocjonalnego "spadku", jaki otrzymały dzieci artystki, w tym Liza Minelli i Lorna Luft, od najmłodszych lat występujące również na scenie. Tym samym zbyt enigmatyczna pozostaje sceniczna deklaracja Judy, w której ma nadzieję, że jej dzieci nie doświadczą podobnego losu. Ryzykownym zabiegiem jest wychodzenie poza czas sceniczny i informowanie widza o losach Judy "występującej" w Słupsku na swym ostatnim koncercie.

Ten momentami wzruszający spektakl będzie prezentowany w różnych miejscach w Polsce i mam nadzieję, iż stanie się również dowodem na to, że warto wychodzić poza formę, jaką do tej pory przyjmowały inne teatry, opowiadając historię Judy Garland według Petera Quiltera. Życzę Katarzynie Misiewicz-Żurek, aby "krzepła w roli", bo niewiele trzeba, aby był to majstersztyk.

Katarzyna Wysocka
Gazeta Świętojańska online
23 sierpnia 2016

Książka tygodnia

Tragedie I: Eurypides
Towarzystwo Naukowe KUL
Eurypides

Trailer tygodnia

Dziadek do orzechów
Jurij Grigorowicz
W wielu krajach nie ma Bożego Narodze...