Zabiła własne dziecko i teraz o tym opowiada

"Jordan" - Teatr Śląski w Katowicach - reż: Grzegorz Kempinsky

Ta historia podobno wydarzyła się naprawdę - młoda Brytyjka nie chciała się zgodzić, żeby opieka społeczna zabrała jej dziecko, więc je zabiła. Teraz z tym dramatem zmierzyła się Ewa Kutynia i reżyser Grzegorz Kempinsky w spektaklu "Jordan" na scenie Teatru Śląskiego

Morderstwo brzmi w twojej głowie jak orkiestra symfoniczna a samobójstwo tylko jak kwartet - zanotował w powieści "Amerykańskie marzenie" Norman Mailer, jeden z najwybitniejszych pisarzy XX wieku. Idąc tropem tej metafory można przyjąć, że odtwórczyni głównej roli w najnowszym spektaklu Teatru Śląskiego Ewa Kutynia, zdecydowała się na instrument solowy.

Na niemal pustej scenie oglądamy jej spowiedź, w której jej całe życie sprowadza się do jednego wydarzenia - zabójstwa własnego dziecka. Ta historia podobno wydarzyła się naprawdę. Autorka tekstu, brytyjska dramatopisarka Anna Raynolds, upiorną legendę o dzieciobójczyni zasłyszała w więzieniu. Nawet jeśli byłaby zmyślona, to jednak każdego dnia podobnymi opowieściami bombardują nas media. Dla naszych czasów więc jej opowieść nie brzmi jak czarna legenda, ale radiowy czy telewizyjny news.

Rzadko jednak mamy szansę dowiedzieć się, co skrywa psychika matki, która targnęła się na życie własnego dziecka. Kreowana przez Kutynię Shirley Jones od początku trwającej niespełna półtorej godziny emocjonalnej dramy zdaje się być wobec tego faktu bezradna. Tworzy własną opowieść, w której prawdziwe wspomnienia przeplata baśń nawiązująca do braci Grimm, o młynarzu i jego córce. Jones sugeruje, że jej własne życie potoczyło się właśnie jak w bajce. Niestety, bez happy endu.

Jej sugestywna a przy tym chaotyczna spowiedź nie brzmi jednak jak usprawiedliwienie. Bohaterka związała się bowiem z niedojrzałym emocjonalnie facetem i zaszła z nim w przypadkową ciążę. Kochanek nie czuł jednak żadnej odpowiedzialności za dziecko. By przeżyć, Jones zaczęła się prostytuować. Opieka społeczna postanowiła odebrać jej Jordan. Do takiego rozwiązania Jones stara się nie dopuścić, nawet za cenę śmierci dziecka.

Kempinsky i Kutynia umiejętnie unikają wyłącznie społecznej perspektywy, choć bez wątpienia sztuka jest również oskarżeniem niesprawnego systemu. Systemu, który nie pozwala Jones się bronić a w obronę bierze ją dopiero w chwili, gdy podjęła kolejną nieodwracalną decyzję.

"Jordan" to bez wątpienia spektakl dla ludzi o mocnych nerwach. Kutynia znakomicie pokazuje rozchwianie emocjonalne swojej bohaterki - od niemal katatonicznego wyciszenia potrafi przejść gwałtownie do ekstatycznego uniesienia. Samotna aktorka dominuje nad chłodną, niemal matematyczną przestrzenią kameralnej sceny.

Marcin Mońka
Gazeta Wyborcza Katowice
26 marca 2009

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia