Zabrzański Teatr Nowy ma już 50 lat

o historii

Teatr mianowano Nowym, w odróżnieniu od istniejących w okolicy scen z dłuższą niż on tradycją. Ale dziś mało kto pamięta, dlaczego zabrzańska scena tak się nazywa. Oficjalnie, zabrzańską scenę dramatyczną powołano do życia 21 lipca 1959 roku. Podobno była to realizacja ambicji władz partyjnych i administracyjnych, ale jeśli nawet, to daj nam Boże, by i dziś władze były w sferze kultury tak ambitne

Teatr Nowy w Zabrzu po prostu istnieje i działa. Dla wielu mieszkańców miasta zaskoczeniem jest nawet informacja, że 50 lat temu w Zabrzu teatru nie było! Oficjalnie, zabrzańską scenę dramatyczną powołano do życia 21 lipca 1959 roku. Podobno była to realizacja ambicji władz partyjnych i administracyjnych, ale jeśli nawet, to daj nam Boże, by i dziś władze były w sferze kultury tak ambitne. W każdym razie Wojewódzka Rada Narodowa w Katowicach teatr powołała, a jego pierwszym zespołem byli aktorzy teatru objazdowego, który działał przy (właśnie reformowanym) Państwowym Przedsiębiorstwie Imprez Estradowych. Grupa miała wykształconych aktorów, z których wielu pracowało zresztą potem w Nowym aż do emerytury, zaplecze techniczne i sporo dekoracji. 

Pierwsze sztuki przeniesiono więc na scenę w Zabrzu niemal z marszu, na przygotowanie nowej premiery nie było czasu. Były to: adaptacja "Eugenii Grandet" H. Balzaka oraz "Ich czworo" G. Zapolskiej. Teatr nie miał też własnej siedziby i do 1963 roku korzystał z pomieszczeń domu kultury Huty Zabrze. 

Teatrowi Nowemu szefowali wówczas: dyrektor naczelny - Wacław Kozioł i kierownik artystyczny - Danuta Bleicherówna. W październiku na afisz trafił pierwszy własny tytuł - baśń pt. "Czarodziej z Doliny Księżyca". Reżyserem tego przedstawienia był Mieczysław Daszewski, późniejszy, najdłużej urzędujący szef artystyczny zabrzańskiej sceny. Repertuar pierwszych sezonów był zróżnicowany, zainteresowanie publiczności duże. Grano m. in. "Wassę Żeleznową" M. Gorkiego, "Szklankę wody" E.Scribe\'a, "Szkołę kobiet" W. Bogusławskiego, "Gwałtu, co się dzieje" A. Fredry, "Wujaszka Wanię" A. Czechowa i imponującą inscenizację "Marii Stuart" J. Słowackiego. 

Mimo ambicji i wysiłku aktorów po kilku latach nadszedł jednak ciężki czas; pojawiły się kłopoty finansowe, kadrowe, a przede wszystkim organizacyjne, związane z remontem siedziby. Po licznych perturbacjach, przekraczaniu terminów, likwidowaniu niedoróbek etc., zakończono jednak remont budynku i oddano go do użytku 27 września 1967 roku, na inaugurację wybierając "Krakowiaków i górali" W. Bogusławskiego. 

W 1971 roku szefem artystycznym Teatru Nowego został Mieczysław Daszewski. Intuicja i talent nowego dyrektora, który był także reżyserem i wybitnym aktorem, to najlepsze, co mogło się przytrafić zabrzańskiej scenie. Daszewski miał jasno określoną koncepcję artystyczną i niesłychany wręcz dar integrowania zespołu. Starego (wiedział, że tak go nazywano) kochali wszyscy, choć nikomu nie pobłażał w teatralnej robocie. Był mistrzem w realizacji klasyki i miał wyjątkową rękę do komedii. Pierwszą czytał mądrze i uniwersalnie, z drugiej wydobywał uwodzicielski wdzięk, bez tanich efektów. Kto wyszedł ze szkoły Starego, miał we krwi szacunek dla teatralnej tradycji i miłość do wielkich dramaturgów. Tak mówi Andrzej Lipski, który długo był aktorem Daszewskiego, a wiele lat później został dyrektorem Teatru Nowego. 

Teatr zbierał dobre recenzje za równo za "Drogę do Czarnolasu" i "Intratną posadę", jak i "Grupę Laokoona" T. Różewicza, co zwiastowało kolejny nurt - wprowadzanie polskiej dramaturgii współczesnej. Była też znakomita "Mewa" A. Czechowa z Hanną Boratyńską i Andrzejem Lipskim oraz "Kupiec" Plautusa, który okazał się przebojem, choć wydawało się, że wystawienie antycznej komedii to ryzyko. Drugie wielkie przedstawienie tamtego okresu to "Volpone" B. Jonsona. Ostatni sezon lat 70. przyniósł realizację "Ryszarda III" W. Szekspira, w reżyserii Daszewskiego, z wielką rolą Wincentego Grabarczyka. 20-lecie istnienia uświetnił Teatr Nowy wystawieniem "Wesela" na Górnym Śląsku, skomponowanego przez Józefa Ponityckiego, na motywach sztuki Stanisława Ligonia. 

Lata 80. ubiegłego wieku przyniosły zabrzańskiemu teatrowi, jak wszystkim scenom w Polsce, wiele kłopotów. Najpierw zmieniły się oczekiwania publiczności, coraz częściej preferującej repertuar niewymagający intelektualnego wysiłku, potem odszedł na emeryturę Mieczysław Daszewski. Jego następcy zmieniali się coraz częściej, a niestabilność zespołu nie sprzyjała konsekwentnemu budowaniu repertuaru. 

Na szczęście impas się skończył, od kilku lat Teatr Nowy wraca do formy. I nie jest to, bynajmniej, okolicznościowa laurka. Do teatru wróciła publiczność, a zabrzańska scena wychodzi z podniesioną przyłbicą także z konfrontacji z ogólnopolskimi scenami. Organizowany przez Teatr Nowy (od dekady) Ogólnopolski Festiwal Dramaturgii Współczesnej Rzeczywistość przedstawiona przyniósł przecież zwycięstwo także gospodarzom. Zabrzańska realizacja sztuki Wojciecha Tomczyka pt. "Wampir" otrzymała Grand Prix w 2003 r., a spektakl "Tutam" B. Schaeffera wiele nagród na innych festiwalach. 

Teatr Nowy już nie jest nowy, ale na pewno stara się być nowoczesny. To bardzo trudne w czasach, gdy scena dramatyczna musi się zmagać z konkurencją mediów, których istnienia 50 lat temu nikt nawet nie podejrzewał. Ale kto powiedział, że to jest niemożliwe?! 

Jubileuszowa gala odbędzie się w Teatrze Nowym w sobotę, 12 grudnia o godz. 18.00. Poprzedziła ją w piątek premiera sztuki Kena Ludwiga pt. "Pół żartem, pół sercem", w reżyserii Tomasza Obary

Henryka Wach-Malicka
Polska Dziennik Zachodni
12 grudnia 2009

Książka tygodnia

Krew z mojej krwi. Wiosna komisarza Ricciardiego
Oficyna Literacka Noir Sur Blanc
Maurizio de Giovanni

Trailer tygodnia