Zaczarowana

"Zaczarowana królewna" - reż. Michał Derlatka - Teatr Wybrzeże w Gdańsku

Piękne przedstawienie. Zaczyna się od sceny w szkole podczas przygotowań do pokazu "Zaczarowanej królewny" Artura Oppmana, która ma być odegrana siłami kadry szkolnej i uczniów.

Jest to okazja do pokazania zabawnej satyry i odegrania wielu gagów i pastiszy z życia szkoły. Wszystko bardzo trafnie zaobserwowane i zgrabnie zagrane. Po początkowych katastrofach przedstawienie szkolne zaczyna iść pełną parą i znika prawie zupełnie szkoła, zostaje zaś historia z Oppmana czyli podróż ku zaczarowanej królewnie dzielnego Staszka (Jakub Nosiadek) i Kota (Michał Jaros), który mu towarzyszy w wędrówce.

Michał Derlatka jest reżyserem z doświadczeniami z teatru lalek i zna siłę dobrych efektów na scenie. W tym przedstawieniu zdecydowanie wygrywa smok, pokazany tylko poprzez oczy ukazujące się w dziurach w ścianie (scenografia Michał Dracz). Efekt jest tak niesamowity i realistyczny, że dzieci dosłownie zaczęły krzyczeć ze strachu. Bardzo zabawne są sceny na Księżycu z panem Twardowskim (Jerzy Gorzko) i towarzyszącym mu Walkiem (Piotr Łukawski). W tym spektaklu sprawdza się jednak wszystko, pomysł ramy szkolnej, sam tekst, scenografia, efekty i aktorstwo. Aktorzy kreują po kilka ról i robią to tak udatnie, że dopiero przestudiowanie ról mi uświadomiło, jak niewielka obsada zagrała ten spektakl. Poziom jest całkowicie wyrównany, aktorzy niesłychanie sprawni fizycznie. Mi najbardziej przypadł do gustu Michał Jaros jako Kot, ale też bardzo mi się podobała Małgorzata Oracz jako Hulababula i w innych rolach. Aktorzy, oprócz tego, że grali bez wysiłku zabawne i czasem wzruszające sytuacje, to również wspaniale nawiązywali kontakt z dziecięcą publicznością, która wprost szalała, mimo że nie były to malutkie dzieci, tylko w wieku ok. 10-12 lat, gdy już dzieci zaczynają się kontrolować ze strachu przed ośmieszeniem. Tymczasem dzieci wręcz pożądały kontaktu z aktorami, którzy wchodzili w rozmowy z uczniami na widowni i doskonale włączali w rozmowy wątki z przedstawienia. Podczas ogłoszenia przerwy Kot powiedział, że to czas na skorzystanie z kuwety.

Przedstawienie ma doskonale utrzymane tempo i jest perfekcyjnie wymyślone i zagrane. Dawno tak dobrze się nie bawiłam w teatrze. I moje wewnętrzne dziecko też.

Jagoda Hernik Spalińska
e-teatr.pl
20 sierpnia 2019
Portrety
Michał Derlatka

Książka tygodnia

Biała jak mleko, czerwona jak krew
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Alessandro D'Avenia

Trailer tygodnia

Romans wschodni
Victoria Vatutina i Olga Bilas
Koncert spina w harmonijną całość kla...