Żadna praca nie hańbi

"Dżob" - reż: Konrad Imiela,i Mariusz Kiljan - Teatr Muzyczny Capitol

Podobno żadna praca nie hańbi nawet ludzi wielkich idei i marzeń. A takimi byli młodzi aktorzy kończący PWST - Konrad Imiela i Mariusz Kiljan. Jednak szara rzeczywistość lat transformacji przytłoczyła ich, zmuszając do "brania dżobów"

Spektakl „Dżob”, prezentowany przez Teatr Muzyczny Capitol, to ogromna dawka śmiechu, ale często śmiechu przez łzy. Bo pomimo świetnych głosów Imieli i Kiljana, którzy tworzą arcyzabawny duet, jest to refleksja nad polskim społeczeństwem, jego sposobem życia, poczuciem smaku. 

Na scenie, w zależności od okoliczności, widzimy dwóch grajków, wokalistów, tancerzy, magików. Prezentują się w błyszczących kostiumach i kolorowych kapeluszach, zapraszając nas na Dzień Buraka Cukrowego lub na imprezę firmową. Umiejętnie przerywają swój występ, aby zapowiedzieć „Ore, ore” od Pana Prezesa z dedykacją dla pani Joli z działu weków i słoików. W magiczny sposób poruszają publiczność, która wtóruje słowom „ cała sala śpiewa z nami” i zaczyna się zastanawiać „gdzie się podziały tamte prywatki”. Nie można również pominąć faktu, że konferansjerami są świetnymi. Dzięki zdobytemu w młodzieńczych latach doświadczeniu prezenterów widzowie czują się jak na prawdziwej biesiadzie pod tężniami, festynie romskim czy dicopolowej dyskotece.

Jednak wnioski płynące z tego spektaklu muzycznego nie są już tak zabawne. Z jednej strony aktorzy ukazują kulisy artystycznej niedoli, upadek ideałów, które w konfrontacji z rzeczywistością przegrywają. Kończąc szkołę aktorską młodzi artyści czują się hamletami, kordianami, konradami i w tym kierunku chcą podążać. Lecz ich zapał zostaje ostudzony, a oni sami zmuszeni do przyjmowania banalnych ról komików, komediantów, błaznów. Z drugiej jednak strony takie „wymagania” stawia przed nimi nie życie, ale publiczność i ich gusta. I tu pochylamy się nad polskim społeczeństwem, kochającym kicz i tandetę, biesiadny folklor i prosiaka podawanego w antrakcie ( jak podczas przedstawienia).

Sądzimy, że skoro zamiast wiejskich potańcówek wybieramy teatr to „my” posiadamy inne wartości, inne poczucie smaku niż „oni”. Tak nam się jednak wydaje. Bo któż nie zna „Prawdziwych Cyganów już nie ma” czy „Czarnego Alibaby”? Któż nie „przytupnie” nóżką do „Ore, Ore”?

Karolina Sytniewska
Dziennik Teatralny Wrocław
5 marca 2012

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia