"Zagranie Pauli to dla aktorki wielkie wyzwanie"

rozmowa z Katarzyną Figurą

O rolę Pauli Strasberg w spektaklu Krystiana Lupy "Persona.Tryptyk/Marilyn" wypytuje Katarzynę Figurę Magdalena Rigamonti.

Dwa lata temu pracowała Pani z amerykańskim mistrzem współczesnego teatru Robertem Wilsonem. Teraz gra Pani u Krystiana Lupy...
...widocznie lubię pracować z mistrzami.

Ale po co w ogóle Pani ten teatr?
Wie pani, całe życie marzę o ciekawych spotkaniach artystycznych, o ludziach, którzy wyzwolą we mnie nieodkryte dotąd moje możliwości.

Lupa właśnie taki jest?
Na pewno. On po pierwsze uwielbia aktorów, a po drugie doskonale potrafi ich otworzyć. Nie znam nikogo innego, kto by z tak wielką ciekawością grzebał w człowieku.

A co w Pani wygrzebał?
Nie będę pani zaraz wszystkiego zdradzała, bo to są sprawy dla mnie bardzo intymne, ale, pracując z nim przez ostatnie kilka miesięcy, dowiedziałam się o sobie wielu nowych rzeczy. Nie chciałabym być patetyczna i źle zrozumiana, ale wydaje mi się, że Lupa ma jakiś metafizyczny klucz do każdego człowieka.

Szczerze - nie bała się Pani tego Lupy?
Pewnie, że się bałam, bo nie wiedziałam do końca, co on znajdzie w mojej duszy. Z drugiej strony - bardzo mnie korciło, żeby się dowiedzieć, czy on rozpozna to, co we mnie nieuchwytne.

I co, udało mu się?

Myślę, że tak. Jestem nowa w jego aktorskim składzie, bo on zwykle pracuje z aktorami, których już zna. Ale mam wrażenie, że to nie jest przypadek, że on już dawno mi się przyglądał. Przychodził na spektakle, w których grałam, interesował się tym, co robię. Krążył wokół mnie. Potem przyszedł czas wzajemnego poznawania. Czuję, że przez ten okres prób do "Persony" dotarliśmy się i porozumieliśmy ze sobą.

Nie wierzę, że nie było żadnych zgrzytów.
Oczywiście, że były. Czasem leciały nawet "kurwy", ale myślę, że wielu tak reaguje w wielkich emocjach. W czwartek, dwa dni przed premierą, Krystian wykrzyczał mi, że całą moją rolę trzeba wywalić do kosza i zbudować jeszcze raz. Załamałam się i wściekłam, bo misternie budowana konstrukcja roli Pauli Strasberg rozpadła się w jednej chwili.

I co Pani zrobiła?
Krystian powiedział: "A teraz, Kasiu, możesz sobie wziąć wszystkie moje słowa i zrobić z tą rolą, co uważasz za stosowne". Po czym nagle zakończył próbę. Ale kiedy wróciłam do domu, to dotarło do mnie, że wszystko to, co mówił, ma sens i piątkową, generalną próbę zaczęłam już jako odmieniona Paula.

A ja myślałam, kiedy kilka miesięcy temu dowiedziałam się, że Krystian Lupa robi spektakl o Marilyn Monroe, że to właśnie Pani ją zagra.
Nie, to by było groteskowe. Pomijając już mój wiek i to, że kiedyś zagrałam Marilyn w "Pociągu do Hollywood" Piwowarskiego, to jeśli Krystian obsadziłby mnie w jej roli, byłby to jedynie żart, a nie poważne aktorstwo.

A w roli Pauli Strasberg pozwala Pani zabłysnąć?
Myślę, że to nie chodzi o popisy sceniczne. Zagranie Pauli to dla aktorki wielkie wyzwanie. Paula była przez siedem lat bardzo emocjonalnie związana z Marilyn. Można powiedzieć, że była od niej uzależniona. Obie były heteroseksualne, ale łączyło je coś więcej niż tylko przyjaźń. Strasberg, sama niespełniona aktorka, uważała Monroe za uosobienie aktorskiej perfekcji. Zresztą jej mąż, Lee Strasberg, twórca słynnego nowojorskiego Actors Studio, twierdził, że Monroe to największa w historii aktorska ikona.

Podobno spektakl trwa cztery godziny...
...jeszcze dokładnie nie wiadomo. Spektakl wciąż ewoluuje. Dużo zależy od tego, w jakim rytmie Sandra Korzeniak zagra rolę Marilyn. Krystian, jak na wykształ-conego fizyka przystało, stworzył bardzo precyzyjną konstrukcję przedstawienia, ale każdego dnia zmieniają się drobne elementy.

Mówi Pani o "Personie" z wielką ekscytacją.
Bo jestem bardzo nakręcona. Przecież każdego dnia, od rana do późnej nocy, żyję tym spektaklem.

Myśli Pani, że do teatru przyjdą ludzie, którzy walili niedawno do kin na film "Kochaj i tańcz". Czy będą chcieli zobaczyć Katarzynę Figurę w ambitnym wydaniu?
Wie pani, wiem, że na Lupę przychodzą również młodzi ludzie. I w większości to wyrobiona teatralna publika. Cieszę się, że mogę im dać trochę prawdy o sobie.
(ah)

Magdalena Rigamonti
Polska
18 kwietnia 2009
Portrety
Katarzyna Figura

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...