Zbigniew Gruca (1944 - 2014)

Lekarz chirurg. Wyjątkowy miłośnik i znawca teatru.

Urodził się 1 lutego 1944 w Radomiu. Zmarł 7 lipca 2014 w Katowicach.

Od najmłodszych lat aktywnie uczestniczył w życiu teatralnym Poznania, Krakowa, Katowic, Warszawy, a później całego kraju. Jego charakterystyczna sylwetka znana była wszystkim, którzy bywali w teatrze. Szczególną estymą darzył aktorów. Zawód ten był dla niego wyjątkowy, ponad wszystkimi zawodami teatralnymi. Wśród aktorskiego środowiska miał dziesiątki przyjaciół i setki znajomych, z którymi utrzymywał serdeczne kontakty.

Jego teatralne życie, które zaczęło się na początku lat 50., zapoczątkowało jego uczestnictwo w rekordowej liczbie spektakli. Z każdego z nich przywoził program, budując w ten sposób swoje prywatne archiwum teatralne. Zebrał ich niemal 10.000. Tyle przedstawień zdołał zobaczyć jeden człowiek w ciągu swojego życia.

Nigdy nie zabiegał o specjalne względy w teatrach. Mimo to nigdy nie zdarzyło się, by nie było miejsca dla Zbigniewa Grucy, kiedy pojawił się na widowni. Prawie zawsze po spektaklu zaglądał do aktorskich garderób, dziękując i wyrażając swoją aprobatę lub dezaprobatę wobec tego, co zobaczył na scenie.

W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych wyjeżdżał na „teatralne wyprawy" po Europie i oglądał dziesiątki spektakli we Włoszech, Czechach, Słowacji, a także w Wiedniu, Paryżu i Berlinie.

Gruca był także znawcą literatury, zwłaszcza dramatycznej. Posiadał kilkunastotysięczny zbiór dramatów, książek o ludziach teatru, albumów i beletrystyki. Tej wartościowej biblioteki mogła pozazdrościć mu niejedna specjalistyczna książnica.

Był wyspecjalizowanym kolekcjonerem sztuki. Na ścianach jego mieszkania wisiały interesujące grafiki i obrazy. Zbierał także rzeźbę ludową.

W teatralnym środowisku znane było jego zaangażowanie w zdrowie każdego człowieka teatru. Oprócz swojej ogromnej wiedzy lekarskiej i wybitnego talentu chirurgicznego dysponował również wielkimi pokładami empatii. Niemal każdy, kto go znał, prędzej czy później zadawał mu pytania na temat swojego zdrowia, a on z niezmienną energią i troską odpowiadał, doradzał, zalecał, diagnozował, leczył lub wysyłał do specjalistów.

Zbigniew Gruca do końca żył teatrem i dla teatru. Pod koniec życia właściwie wszystko podporządkował swojej pasji. Chłonął teatr ze wszystkich sił i wszystkimi zmysłami. Walczył z chorobą w jedynie jemu charakterystyczny sposób, nieustannie planując wyjazdy na kolejne przedstawienia. Kiedy choroba szczególnie dotkliwie odciskała na nim swoje piętno, liczył czas od spektaklu do spektaklu. Nie ma w tym żadnej przesady: teatr wyznaczał jego życiowy cykl. Ostatnim przedstawieniem, które oglądał, była „Ifigenia" w reżyserii Pawła Wodzińskiego w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej.

Wraz ze śmiercią Zbyszka polski teatr stracił jednego z największych swoich orędowników, przesiąkniętego myśleniem o teatrze, o jego istocie, jego roli w kulturze i o relacjach pomiędzy ludźmi teatru. W swym teatralnym zaangażowaniu wymyka się wszelkim klasyfikacjom.

Ryszard Klimczak
Dziennik Teatralny
1 lutego 2019
Portrety
Zbigniew Gruca

Książka tygodnia

Mitologia grecka i rzymska - Spotkania ponad czasem
Wydawnictwo Naukowe PWN SA
Katarzyna Marciniak

Trailer tygodnia