Ze sceny BTD popłynął do nas sygnał, warto go usłyszeć

"Czekamy na sygnał" - reż. Żanetta Gruszczyńska-Ogonowska, Wojciech Rogowski - Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie

Są dzieła - książki, filmy, spektakle, wiersze, piosenki, które są ważne. Po prostu - ważne. I taki właśnie jest spektakl "Czekamy na sygnał".

Czy może być piękniejsza wróżba na przyszłość niż dwukrotne owacje na stojąco? Tak właśnie zareagowała publiczność po prapremierze spektaklu "Czekamy na sygnał", pierwszej produkcji Stowarzyszenia Aktorzy po Godzinach, która powstała we współpracy z Bałtyckim Teatrem Dramatycznym. Spektaklu, który kipi pasją, buduje zaangażowaniem i "chceniem", drąży pytaniami, ale i wspomnieniem młodzieńczej naiwności, wreszcie - który pulsuje dźwiękami. Spektaklu ważnego. Który warto zobaczyć, a raczej, którego warto posłuchać.

Najważniejsza jest tu muzyka. Niepokojąca i poruszająca alternatywa przełomu lat 70. i 80. Muzyka podziemia, spleciona z poezją zabronionych słów. Muzyka wolności. Aranżacje Tymona Tymańskiego są jednocześnie świetne i zaskakujące. Czasem muśnięte jazzem, czasem swingiem, nawet z domieszką reggae. Z basem, który aż uderza w oparcie fotela, ze szczyptą sekcji dętej. Strój, tempo, barwa, dynamika - to brzmi. Ale jest coś jeszcze ważniejszego. To tekst, tak zaskakująco aktualny. Tak... boleśnie aktualny. Przypominający prawdę, że wciąż popełniamy te same błędy.

Pamiętacie Abaddon i "III wojnę"? "I nie był potrzebny żaden nowy Bóg. I nie był potrzebny żaden nowy Hitler. Wystarczyła zwykła nienawiść. Wystarczyła zwykła pycha ludzi". Płonie Londyn, Moskwa, Paryż - multimedialna warstwa pokazuje, że znów płoną te same miasta. Dlaczego?

Ideały. Wyrzekamy się ich zbiorowo i indywidualnie. Narysowany przez Tomasza Ogonowskiego bohater tej opowieści w chwili refleksji mówi do siebie sprzed lat: "Nie idź tą drogą, nie zmieniaj się, bo staniesz się mną". Był taki odważny. Matce nawet zarzucał, że jej pokolenie żyje jak zwierzęta w klatce. Że ludzie są zaszczuci i przerażeni. Całe życie w strachu, bo nie ma pieniędzy, nie ma cukru, są czołgi. I nie przekonują go jej słowa: - Co ty myślisz, że świat to jakieś przyjazne miejsce? Nie przekonują, bo on wie. Wie, że świat jest przecież taki, jakim go stworzymy. To my mamy wpływ na to, jak jest, co myślimy, co czujemy, jak ulepimy rzeczywistość. Mimo to tworzymy zło. Gdzie był jego początek? "Kiedy swobodnie i bez zająknięcia wypluliśmy z siebie pierwsze kłamstwo, kiedy podłożyliśmy pierwszą świnię? Ten kamień węgielny pod następne świństwa. Kiedy przestałeś dzwonić do matki? Kiedy hejtowałeś w necie?" - pyta bohater. No, kiedy?

Trochę jednak wątków twórcy nam namnożyli. Klęska bohatera, banalna klęska jednostki, ale też porażki na wielu innych płaszczyznach. Władza, polityka, media, kultura - redukcja warstwy tekstowej tylko sygnalizuje problemy. I to można odebrać jak prześlizgnięcie się po problemie. Wada? A może to zabieg celowy, bo wystarczy sygnał? W BTD go nadają. Polki i Polacy, pytanie brzmi, czy zechcecie go usłyszeć? W wersie piosenki i w tych kilku wypowiedzianych słowach. Ważnych słowach.

Joanna Krężelewska
Głos Koszaliński
13 września 2017

Książka tygodnia

Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie
Wydawnictwo Marginesy
Joanna Kuciel-Frydryszak

Trailer tygodnia