Zemsta jak wyrok śmierci

"Nord-Ost" - reż. Adam Nalepa - Fundacja Teatru BOTO

Jedna wiedziała, że idzie na śmierć. Inne w najśmielszych snach nie spodziewały się horroru, jaki zostanie zafundowany im i ich bliskim. Spektakl "Nord-Ost" Fundacji Teatru BOTO potwierdza, że teatr broni się bez wspaniałych dekoracji czy efektów wizualnych.

Wychodzą z widowni, jakby były jednymi z widzów. Początkowo siedzą na brzegu sceny (premiera odbyła się na Scenie Letniej Teatru BOTO na terenie Dworku Sierakowskich), wspominając swoich mężów. Tamara to lekarka internistka, Łotyszka, jej mąż - Rosjanin Nikołaj - popełnia samobójstwo po powrocie z wojny. Olga to zwykła rosyjska księgowa. Jej mąż Oleg walczył z Czeczenami, spotkał nawet jednego z braci Barajewów, przywódców wojny rosyjsko-czeczeńskiej. Wreszcie pochodząca z Czeczenii Zura, na co dzień laborantka, opłakuje śmierć swojego Asłana, który zginął podczas walk czeczeńsko-rosyjskich. Co je łączy? Teatr na Dubrowce.

Bardzo precyzyjne opisy przygotowań i pierwszych minut musicalu "Nord-Ost" w moskiewskim Teatrze na Dubrowce aktorki podają już wprost ze sceny. To nie jest dzień jak każdy inny. Jedna na bilety na spektakl oszczędzała przez kilka miesięcy, inna w ostatniej chwili oddaje swoje miejsce matce, by spełnić marzenie córki, która bardzo chciała iść do teatru na to przedstawienie. Wreszcie trzecia, spektakl ogląda wielokrotnie, przygotowując się do ataku czeczeńskich separatystów na teatr.

Opowieści trzech pogrążonych w żałobie, ubranych na czarno kobiet, to jawny dowód na to, czym jest wojna. Dla nich jest utratą, zerwaniem z dotychczasowym życiem, dramatycznym piętnem, z którym już zawsze przyjdzie im żyć.

Tekst niemieckiego dramaturga Torstena Buchsteinera wstrząsa i przeraża. Spokojne, sielskie wręcz wyjście do teatru zamienia się w dramatyczną walkę o życie - najpierw z czczeńskimi bojownikami, potem z własnym organizmem, gdy Rosjanie wpuścili do teatru gaz usypiający. Walkę tę świetnie oddają aktorki - Magdalena Boć (Tamara), Justyna Bartoszewicz (Zura) i Sylwia Góra Weber (Olga). Są skupione, gdy siedzą i opowiadają o dramatycznych wydarzeniach przy kawie. Najbardziej dramatyczne fragmenty wypowiadają już wprost ze sceny do mikrofonów ustawionych na scenie.

To historia, która nie potrzebuje specjalnie teatralnego anturażu. W spektaklu Adama Nalepy (kolejnej premiery prowadzonego przez niego Teatru BOTO) nie ma scenografii, a kostium ogranicza się do czarnych, zwykłych ubrań. Dramat wdów, marginalizowanych ofiar wojny, zmuszonych radzić sobie bez mężów, brzmi bardzo dobitnie. To prawdziwe ofiary wojny i jej skutków (reakcji rosyjskich sił specjalnych i szeregu zaniedbań podczas akcji ratunkowej dla zakładników).

Nalepa (jest także autorem przekładu tekstu na język polski) umiejętnie prowadzi dramaturgię spektaklu. Równa, dobra gra aktorska ubarwiona jest brawurowymi popisami solowymi, jak opis dramatycznej walki Zury o życie po wpuszczeniu do teatru gazu (Justyna Bartoszewicz) oraz oczekiwanie na rodzinę w wykonaniu Magdaleny Boć.

Przesłanie sztuki jest jasne i klarowne. Wobec wojny i śmierci wszyscy jesteśmy jednakowi - bez względu na rasę, kolor skóry czy wyznawaną religię. "Nord-Ost" Teatru Boto, prezentowany w trakcie festiwalu Sopot Non-Fiction, to minimalistyczny spektakl, oparty na sile słowa, któremu reżyser, na szczęście, zaufał tym razem całkowicie.

Łukasz Rudzińsk
www.trojmiasto.pl
30 sierpnia 2013

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...