Zróbmy sobie selfie

"selfie.com.pl" - reż. Maria Seweryn - Teatr My w Warszawie

Miliony selfie, zamieszczone na różnych portalach, stały się nowym nośnikiem wyrażania siebie i samoprezentacji. Liczba lajków jest miernikiem popularności u odbiorców. Czy selfie rzeczywiście odzwierciedla prawdę o osobie z „autoportretu"? Czy można temu obrazowi zaufać?

Spektakl Selfie.com.pl, którego premiera odbyła się 23 marca 2017 roku na gościnnych deskach Teatru WARSawy, to kolejne przedstawienie impresaryjne Teatru MY dotykające w komediowej formie istotnych współczesnych problemów.

Piotr Jasek debiutuje w roli autora sztuki teatralnej. Znana mi jest wrażliwość Piotra Jaska z innych, wcześniejszych obszarów jego twórczości, umiejętność misternego wydobywania gry słów, budowania dialogów z pozoru lekkich, ale nasyconych głębszą treścią. Z tym większą ciekawością wsłuchiwałam się w jego najnowszy tekst.

Myśl główna sztuki krąży wokół fundamentalnego dla każdego człowieka pragnienia miłości. Piotr Jasek osadza to pragnienie w skomplikowanej przeszłości starszego pokolenia bohaterów – Brygidy i Gerarda oraz ucieczce przed rzeczywistością pokolenia trzydziestolatków - Julii i Pawła, rozczarowanych nieprzychylnymi okolicznościami, które utrudniają im podejmowanie odpowiedzialnych życiowych decyzji.

Brygida (Dorota Pomykała) to zapiekła w nienawiści do mężczyzn, przebojowa kobieta. Pomimo własnych porażek damsko-męskich, z determinacją walczy o wyswatanie córki Julii przy pomocy portali społecznościowych. Julia (Julia Kamińska) jest nieco odrealniona, nie podziela wirtualnej aktywności swoich rówieśników, a chowając się w książkach, skrywa marzenia o wielkiej miłości. W innej części tego samego miasta mieszka idealistycznie patrzący na życie Gerard (Mirosław Baka/Robert Gonera), któremu żona przyprawiła kiedyś rogi, odeszła w siną dal, zostawiając byłemu mężowi na wychowanie syna. Introwertycznego Pawełka (Filip Bobek) poznajemy jako trzydziestokilkuletniego singla, przystojnego informatyka, zrośniętego z komputerem wszystkimi komórkami swojego jestestwa. Intencją ojca jest, by syn doświadczył szczęścia z „tą jedyną". Każdy z dysfunkcyjnych bohaterów sztuki pragnie miłości, znalezienia kogoś dla siebie i na zawsze, nawet, jeśli sam głośno temu zaprzecza. Komedia pomyłek sprawia, że sprawy gmatwają się na dobre.

Obie rodziny znajdują się na scenie niemal cały czas. Zabieg ten możliwy jest dzięki prostej i funkcjonalnej scenografii Katarzyny Adamczyk. W perspektywie zbiegających się ścian przedstawia ona równocześnie dwa różne, stonowane kolorystycznie, niewielkie mieszkania współczesnego osiedla. Brawo za „herbowy" portret Gerarda.

Reżyserię spektaklu producenci Teatru MY powierzyli Marii Seweryn, która sztukę świetnie skroiła i misternie uszyła. Mam wrażenie, że w trakcie prób wycisnęła z aktorów wszystkie soki, by uzyskać fantastyczny rytm komedii. Mocną stronę spektaklu stanowi także częsta interakcja aktorów z widzami, dzięki czemu czują się uwikłani w bieg wydarzeń.

Obsada aktorska jest doborowa. Zarówno Dorota Pomykała, jak i Mirosław Baka są scenicznymi indywidualnościami z ogromnym dorobkiem, a obecny spektakl to pokaz sztuki aktorskiej na najwyższym poziomie. Energia Doroty Pomykały i magia Mirosława Baki spowodowały, że oboje wyczarowali postaci i śmieszne i wzruszające. W dublurze z Mirosławem Baką zagra Robert Gonera i jestem bardzo ciekawa jego teatralnego powrotu po dłuższej przerwie i to w nietypowym dla tego aktora repertuarze. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zobaczyć tę odmienną obsadę.

Julia Kamińska i Filip Bobek stworzyli niemal dekadę temu niezapomniany duet w kultowym serialu BrzydUla, zachowując do dziś wielką sympatię szerokiej publiczności, ciekawe więc było ich spotkanie na scenie teatralnej. Przypadło im w udziale niełatwe zadanie aktorskie. Czytając wcześniej opis postaci na stronie domowej spektaklu, zastanawiałam się nawet, czy aktorzy wypowiedzą ze sceny choć kilka słów. Wykreowanie zamkniętych w sobie, zdominowanych przez rodziców bohaterów, wymagało nieco innej ekspresji artystycznej. Ruch ciała, gesty, mimika twarzy, interpretacja głosowa (jednak mówili!!!) bezbłędnie oddały natężenie stanów emocjonalnych granych przez nich bohaterów. Obydwoje aktorzy swoimi postaciami bawią się znakomicie.

Aktorskich perełek w spektaklu jest wiele, wiele jest powodów do radości z dobrej komedii.

Ci, którzy spodziewali się szalonych kreacji Tomasza Jacykowa, mogą czuć się nieco zawiedzeni szarymi dresami, szlafrokami i adidasami, które jednak idealnie charakteryzują bohaterów. To właśnie takie bezbarwne ptaki kryją się często za duckmouth i szczeżujami z wystylizowanych selfie. Jedynie Brygida jest kolorowa, jak jej żywiołowy temperament.

Oprawa muzyczna Zdzisława Kalinowskiego, który komponował muzykę do wszystkich poprzednich spektakli Teatru MY, współtworzy odpowiedni efekt sceniczny.

Cały zespół przygotował pierwszorzędny, błyskotliwy spektakl, w którym śmiech, inteligentna dawka humoru mieszają się z refleksją nad współczesnymi maskami i ponadczasowymi pragnieniami. Widzowie nagrodzili premierowe przedstawienie długotrwałą owacją na stojąco, co jest jego najlepszą rekomendacją. Los tak sprawił, że gromkie brawa były także prezentem urodzinowym dla Marii Seweryn – reżyserki spektaklu.

Teatr MY po raz kolejny dowiódł, że spektakle przez niego kreowane warte są uwagi i obejrzenia. Choć nie ma własnej sceny, to od kilku lat odnosi sukcesy w całej Polsce, a także za granicą, m.in. w Londynie, Edynburgu, Dublinie czy Düsseldorfie. W Londynie przedstawienie zawita 10 czerwca.

Wszystkim poszukującym dobrej komedii i oczekującym na spotkanie ze sztuką Selfie.com.pl, gorąco ją polecam.

FAMa
dla Dziennika Teatralnego
27 marca 2017
Portrety
Maria Seweryn

Książka tygodnia

Tragedie I: Eurypides
Towarzystwo Naukowe KUL
Eurypides

Trailer tygodnia

Dziadek do orzechów
Jurij Grigorowicz
W wielu krajach nie ma Bożego Narodze...