Życia nie da się powtórzyć (1938 - 2010)

Sylwetka Elżbiety Czyżewskiej

Bez wątpienia była fenomenem polskiego kina lat sześćdziesiątych oraz niekwestionowaną ulubienicą publiczności. Niebywale fotogeniczna, ujmowała połączeniem niezależności, żywiołowego temperamentu oraz romantycznej wrażliwości.

Dla niej mężczyźni tracili głowę, a ona świadomie prowokowała, emanując seksapilem. Mówiono, że swoim talentem oraz intelektem dorównywała pracującym z nią reżyserom. Doskonale potrafiła wczuć się w grane przez siebie postaci pod warunkiem, że w każdej z nich odnajdywała pierwiastek samej siebie. 

Nazywana "Cybulskim w spódnicy", w opinii wielu otwarta oraz spontaniczna, w rzeczywistości strzegła swoich tajemnic, które dzieliła z wybranymi. Jej uczciwość i szczodrość w kontaktach z innymi szły w parze z zaskakującą bezkompromisowością oraz pragnieniem dominacji. Napiętnowana kompleksem dziewczyny z ubogiego domu, od początku dążyła do jasno wytyczonego celu, padając ofiarą niezaspokojonego apetytu na życie, które zmusiło ją do zmierzenia się z ciężarem jej własnej legendy.

Elżbieta Justyna Czyżewska urodziła się 14 maja 1938 roku w Warszawie. Wychowywała ją matka, Jadwiga z domu Gimpel (ojciec Jan zginął w czasie II wojny światowej), która ledwo wiążąc koniec z końcem, pracując jako krawcowa, oddała dziewięcioletnią Elę do prowadzonego przez siostry zakonne zakładu dla sierot w Brwinowie, skąd dziewczynka na kolejne pięć lat trafiła do Domu Dziecka w Konstancinie. W tym miejscu Czyżewska nawiązała także kontakt z Zespołem Pieśni i Tańca "Skolimów", robiąc pierwszy krok w stronę przyszłej kariery scenicznej.

W trakcie wakacyjnej przerwy po pierwszym roku studiów w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej Elżbieta spotkała na Mazurach Jana Łomnickiego, który zaproponował jej epizod w realizowanym przez siebie dokumencie. W dodatku śliczna dziewczyna o nostalgicznym spojrzeniu i czarującym, choć nie pozbawionym nuty ironii uśmiechu wpadła w oko asystentowi reżysera, Stanisławowi Barei, który niedługo potem zaangażował ją do swojej "trylogii matrymonialnej".

Wcześniej jednak Czyżewska dołączyła do Studenckiego Teatru Satyryków, debiutując w 1958 roku brawurowym wykonaniem "Kochanków z ulicy Kamiennej", dziś uznawanym za liryczny hymn tego teatru. Wtedy też otrzymała rolę córki Alfreda Ilia w "Wizycie starszej pani" Duerrenmatta wystawianej przez Ludwika Rene na deskach Teatru Dramatycznego. Wraz z ukończeniem studiów w 1960 roku Czyżewska na sześć lat związała się z tym przybytkiem, grając między innymi Daisy w "Nosorożcu" Ionesco (reż. Wanda Laskowska), Sonię w Czechowowskim "Płatonowie" w interpretacji Adama Hanuszkiewicza oraz Maggie w "Po upadku" Arthura Millera, który - będąc obecny na premierze - osobiście pogratulował młodej aktorce niezwykle intensywnej kreacji, po której przylgnęło do niej miano "polskiej Marilyn Monroe".

Czyżewska z roku na rok stawała się coraz bardziej rozpoznawalną artystką. W pamięci widzów Teatru Telewizji zapisały się jej role w "Arlekinadzie" Rattigana w reżyserii Andrzeja Munka, "Anty-szopce sylwestrowej" Konrada Swinarskiego czy "Szklance wody" Józefa Słotwińskiego według Eugene\'a Scribe\'a. Pierwsza połowa lat sześćdziesiątych stanowiła najbardziej intensywny okres w karierze Elżbiety udowadniającej gotowość do podejmowania różnorodnych wyzwań aktorskich. Publiczność dostrzegała w niej niekoronowaną królową komedii, przede wszystkim za sprawą jej brawurowych występów w tryptyku Barei: "Mężu swojej żony" (1960), gdzie wcieliła się w intrygującą postać Renaty; "Żonie dla Australijczyka" (1963), w której jako Hanka Rębowska, rezolutna tancerka zespołu "Mazowsze", podbiła serce Wiesława Gołasa, oraz w "Małżeństwie z rozsądku" (1966), gdzie grała przebojową Joannę, uwikłaną w sercowe perypetie z Danielem Olbrychskim i Bogdanem Łazuką. Olbrzymią popularność przyniosły jej kreacje energicznej Rosjanki Marusi w "Gdzie jest generał..." Tadeusza Chmielewskiego (1963) oraz Marii, żywiołowej działaczki antyfaszystowskiego podziemia, w "Giuseppe w Warszawie" Stanisława Lenartowicza (1964). A przecież świetnie sprawdzała się także w poważniejszym repertuarze. Melancholijna porucznik "Listek" w "Zaduszkach" Tadeusza Konwickiego (1961), mistrzyni trapezu Teresa Kwaśnikówna w "Domu bez okien" Stanisława Jędryki (1962), pielęgniarka Kazia w "Milczeniu" Kazimierza Kutza (1963), potrójny występ w "Rysopisie" Jerzego Skolimowskiego (1964) oraz pełna podskórnych emocji kreacja Noemi w "Niekochanej" Janusza Nasfetera (1965) były tego najlepszym dowodem.

Przełomowym wydarzeniem w życiu Czyżewskiej było poznanie Davida Halberstama, akredytowanego w Polsce korespondenta "New York Timesa", cieszącego się aprobatą i ze strony władzy (ze względu na propagandowy charakter jego reportaży z Wietnamu) i artystycznej cyganerii. Rozstanie z Jerzym Skolimowskim oraz szybki ślub z Halberstamem 13 czerwca 1965 roku zbiegł się z przyznaniem Elżbiecie Złotej Maski dla najpopularniejszej aktorki telewizyjnej. Sielanka nie trwała jednak długo. Przychylność władzy skończyła się wraz z publikacją artykułu krytykującego Władysława Gomułkę, przez co w 1967 roku amerykański publicysta musiał opuścić Polskę. Rozdarta między pragnieniem towarzyszenia mężowi a kontynuowaniem kariery w kraju, Czyżewska nieoczekiwanie stała się celem politycznych ataków, które wpłynęły na jej decyzję o wyjeździe. Nie obyło się bez skandalu - na mocy "odgórnego" zalecenia pismo "Walka Młodych" przygotowało upokarzający fotoreportaż z rewizji osobistej, której gwiazda została poddana na Okęciu. Pomimo wyraźnych głosów potępienia Elżbieta wkrótce powróciła do Polski na zaproszenie Andrzeja Wajdy realizującego autotematyczne "Wszystko na sprzedaż" (1968). Gęsta, pełna emocjonalnego dysonansu oraz smutku rola Eli stała się aktorską kodą definitywnie zamykającą najświetniejszy okres w jej karierze.

Filmowy rozdział emigracyjnego życia otwarła rola pokojówki w satyrze "Putney Swope" Roberta Downeya Seniora (1969), natomiast dwa lata później Aleksander Ford zaproponował byłej gwieździe rolę Simoczki w powstającej w RFN adaptacji "Kręgu pierwszego" Sołżenicyna. Po opuszczeniu Polski Czyżewska zamieszkała wraz z Halberstamem na nowojorskim Manhattanie. Ich mieszkanie (ze względu na słynną szczodrość gospodyni) szybko stało się mekką przybywających do Ameryki rodaków, najczęściej pozbawionych grosza i zawodowych perspektyw. Altruistyczna postawa Elżbiety maskowała fakt, że (pomimo otrzymanego później obywatelstwa) sama wiodła egzystencję rozgoryczonego outsidera, przyjmującego poślednie rólki w off-broadwayowskich spektaklach, w dodatku nie potrafiącego zapanować nad wyrazistym akcentem. Sytuacji nie poprawiały jej problemy z alkoholem oraz późniejsze rozstanie z mężem. W tym czasie jedyną artystyczną odskocznią była rola Marii Lebiadkin w "Biesach" Dostojewskiego, które Wajda wystawił w Yale Repertory Theatre w 1974 roku. Co ciekawe, Czyżewska wystąpiła u boku młodej Meryl Streep, która - zafascynowana grą polskiej aktorki - poprosiła ją o kilka lekcji, wykorzystanych później w pracy nad oscarową rolą Zofii Zawistowskiej w "Wyborze Zofii" Alana J. Pakuli (1982).

Sporadyczne wizyty w Polsce nie pomogły Czyżewskiej w reaktywacji kariery, rodziły natomiast dyskusje o jej alkoholizmie, awanturach na planach filmowych oraz zazdrości o młodsze koleżanki, choćby Dorotę Stalińską, z którą wystąpiła w "Debiutantce" Barbary Sass (1981). Przedwcześnie postarzała i zmęczona, bez większych emocji wcielała się w rolę Franciszki Felińskiej w "Limuzynie Daimler-Benz" Filipa Bajona (1981) czy Adzi Świdryckiej w "Odwecie" Tomasza Zygadły (1982). Wyjątkiem była sugestywna kreacja Marii Borkowskiej w "Kocham kino" Piotra Łazarkiewicza (1987), za którą otrzymała nagrodę na Festiwalu Młode Kino Polskie w Gdańsku. W tym samym roku na ekrany amerykańskich kin weszła "Anna", dzieło Jurka Bogajewicza i Agnieszki Holland napisane z myślą o Czyżewskiej, która wycofała się z projektu po gruntownej analizie scenariusza, dostrzegając w opowieści o dramatycznej relacji łączącej czeską gwiazdę Annę Radkovą (którą ostatecznie zagrała Sally Kirkland) z początkującą aktorką Krystyną zbyt bolesne wspomnienie o jej wygasłej przyjaźni z debiutującą wtedy za Oceanem Joanną Pacułą, którą Elżbieta usilnie promowała.

Czekając na propozycję godną jej talentu, Czyżewska z radością przyjęła główną rolę Haliny Nowak, bohaterki "Niewłaściwego miejsca" Louisa Yansena (1989), boleśnie doświadczonej emigrantki nie potrafiącej odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Początek lat dziewięćdziesiątych przyniósł także kilka ciekawych ofert teatralnych, w tym nagrodzoną przez nowojorską krytykę tytułową rolę w "Łagodnej" Dostojewskiego w reżyserii Andrzeja Wajdy oraz występ w sztuce "Crowbar" Maca Wellmana, za który otrzymała statuetkę Obie. Świetne recenzje zdobywały również jej role w sztukach Janusza Głowackiego, "Polowaniu na karaluchy" oraz "Antygonie w Nowym Jorku". Mając prawa do "Szóstego stopnia oddalenia" Johna Guare\'a, Czyżewska zdecydowała o wystawieniu sztuki na deskach Teatru Dramatycznego. Niestety, artystyczny powrót do Polski "córki marnotrawnej" w 1994 roku okazał się porażką. Powściągliwemu przyjęciu przez krytyków inscenizacji Piotra Cieślaka (chwalących jedynie występ Omara Sangare) towarzyszyła zaskakująco chłodna reakcja ze strony publiczności, wśród której przeważali zaproszeni przez aktorkę jej znajomi i przyjaciele. Podłamana powszechnym ostracyzmem Czyżewska wróciła do Stanów, przyjmując wcześniej niewielką, choć z osobistego punktu widzenia znaczącą rolę bezdomnej Małpki w "Szczurze" Jana Łomnickiego - przywódczyni rebelii wykluczonych i zapomnianych. Być może dokonane niespełna dekadę później odciśnięcie dłoni na Promenadzie Gwiazd w Międzyzdrojach oraz otrzymanie w 2005 roku Krzyża za zasługi kulturalne w Polskim Konsulacie Generalnym w Nowym Jorku zdołały zrekompensować aktorce gorycz niegdysiejszego upokorzenia.

Ostatnie lata w zawodowym życiu Elżbiety to głównie ciekawe epizody, jak rola seksuolożki Guinevere Shapiro w "Seksie w wielkim mieście" (1999); Iwony, pracownicy fabryki prezerwatyw w "Szczęściu" Sophie Barthes (2006), czy Sonii w "June Weddings" Barbary Hammond (2007). Do Polski przyjechała jeszcze w 2007 ze sztuką "Darkling" wystawioną w Teatrze im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie.

 W tym czasie los nie oszczędził aktorce bolesnych doświadczeń - śmierć zabrała jej siostrę Krystynę oraz Davida Halberstrama. Depresja oraz rozwój choroby nowotworowej sprawiły, że aktorka coraz bardziej zamykała się w sobie, unikając publicznych wystąpień i wywiadów. Ewenementem była sesja fotograficzna dla "Pani" oraz towarzysząca jej rozmowa z Izą Komendołowicz, przyszłą autorką literackiego portretu Czyżewskiej utkanego z (nie zawsze pozytywnych) wspomnień jej bliskich, przyjaciół i znajomych. W 2009 roku Elżbieta spotkała się w siedzibie Actors Studio (którego była członkinią) z reżyserką Patricią Bosworth w celu omówienia roli twardej i przebiegłej pielęgniarki polskiego pochodzenia, którą Czyżewska miała zagrać w sztuce "Most Women". Niestety, było już na to za późno. Aktorka zmarła 17 czerwca 2010 roku w nowojorskim szpitalu, przegrywając walkę z rakiem przełyku. Opiewana przez "New York Timesa" jako "królowa bez kraju", powróciła do ojczyzny 18 października. Urnę z jej prochami pochowano w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach. Nie żegnały jej tłumy fanów ani zastępy przyjaciół. Pozostało jednak wspomnienie zadziornie uśmiechniętej, jasnowłosej dziewczyny, wciąż poszukującej swojego miejsca pod słońcem. Wspomnienie człowieka z krwi i kości; zagubionej i pozbawionej złudzeń kobiety, będącej równocześnie nieuchwytną legendą, do dziś jaśniejącą niczym położona w konstelacji Krzyż Południa gwiazda 240371 Crux nosząca imię Elżbiety Czyżewskiej.

Przemysław Pieniążek
Twórczość
17 czerwca 2020

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia