Kabaret

autor:
gatunek:
w oparach absurdu
opis:
Kilka absurdalnych skeczy.
fragment tekstu:
PSYCHOLOG: Przejdźmy do testu. To bardzo łatwy test jest. Oparty na skojarzeniach. Ja mówię słowo, pani słowo, ja słowo, pani słowo, ja słowo, pani słowo, ja słowo. (Asystentka podchodzi krok i wali go w plecy, on się odblokowuje) Rozumie? Pani?

KANDYDATKA 1: Coś kojarzę.
PSYCHOLOG: Dla ułatwienia zademonstrujemy pani z moją Asystentką małą próbkę. Klotyldziu? (Asystentka podchodzi jednym krokiem do biurka) Gotowa? Zaczynamy.

Szybko przerzucają się słowami.

PSYCHOLOG: Krzesło.
ASYSTENTKA: Stół.
PSYCHOLOG: Cegła.
ASYSTENTKA: Dom.
PSYCHOLOG: Łóżko.
ASYSTENTKA: Poduszka.
PSYCHOLOG: Wiatrak.
ASYSTENTKA: Koczkodan.
Zdumiony Psycholog spogląda na nią pytająco, ona wzrusza ramionami.
PSYCHOLOG: (do Kandydatki 1) Możemy? (ona potwierdza)
Kandydatka 1 traci zainteresowanie Asystentką, która z nerwów zaczyna obgryzać paznokcie.
PSYCHOLOG: Rosół.
KANDYDATKA 1: (zalotnie) Kogut.
PSYCHOLOG: Sutanna.
KANDYDATKA 1: (seksownie) Guziczki.
PSYCHOLOG: Powietrze.
KANDYDATKA 1: (obrazowo) Balony. (Asystentka łapie się za biust)
PSYCHOLOG: Ogródek. (Psycholog jest coraz bardziej podekscytowany, co prawda jego .korpus. siedzi spokojnie, ale nogi pod stołem tańczą dziki taniec)
KANDYDATKA 1: Marchewka.
PSYCHOLOG: (do siebie) Ha! A teraz cię zagnę. (do Kandydatki 1) Marchewka.
KANDYDATKA 1: Soki.
PSYCHOLOG: Czy jest cokolwiek, co nie kojarzy się pani z.
KANDYDATKA 1: (szybko, przerywa mu) Skakanka.
PSYCHOLOG: Słucham? Skakanka?
KANDYDATKA 1: Ma pan rację. Bez sensu.
PSYCHOLOG: (do Asystentki) Klotyldziu? Puściłaś totolotka? (Asystentka jest kompletnie pochłonięta Kandydatką 1) Klotyldziu!!!
ASYSTENTKA: Tak? (podchodzi krok do przodu)
PSYCHOLOG: Pytałem o totolotka. Skreśliłaś trójkę? Mówiłem, żebyś zanotowała.
ASYSTENTKA: Taak. Niee. Nie wiem.
PSYCHOLOG: Skaranie boskie z tym personelem niższego szczebla.

Psycholog znów się .zapada. w papiery.

KANDYDATKA 1: (do Asystentki) Może byśmy poszły na kawę?
ASYSTENTKA: Nie jest w stanie nic powiedzieć, kiwa głową na tak, potem kręci na nie, wreszcie wzrusza ramionami i wskazuje na Psychologa. Cofa się o krok, wyjmuje Nervosol, wkrapla do szklanki, ale za długo to trwa. Zniecierpliwiona otwiera buteleczkę i wypija z gwinta. Wzdycha.
W tym samym czasie Psycholog liczy coś, bazgrze po kartkach, kiwa się, próbuje polizać łokieć, itp.
PSYCHOLOG: Policzyłem! Z testu jednoznacznie wynika, iż nie nadaje się pani na przysięgłą stenotypistkę osobistą. Ma pani natomiast predyspozycje w kierunku obróbki skrawaniem. (triumfalnie pokazuje coś na zamazanych kartkach)
KANDYDATKA 1: To oburzające! (wstaje, rusza do wyjścia. Zatrzymuje się na chwilę, odwraca, patrzy na Asystentkę, która się miota, wypija resztkę Nervosolu i w ogóle nie wie, co ze sobą zrobić. Psycholog wstaje i zbiera się do wyjścia (w przeciwną stronę niż Kandydatka 1) Asystentka zostaje na środku.
PSYCHOLOG: Klotyldziu! Idziemy!
Asystentka waha się jeszcze moment, potem robi podskok, obrót i biegnie za Kandydatką 1.

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

"Edyta Stein" - Synago...
Roberto Skolmowski