Landru, morderca kobiet

gatunek:
komedia
liczba postaci:
10
opis:
Landru, alias Renoir, alias Argan – przystojny, czarujący mężczyzna, dżentelmen w każdym calu... Która kobieta byłaby w stanie mu się oprzeć? Schemat działania naszego bohatera jest prosty – sprawdzić stan majątkowy samotnej „wybranki”, uwieść ją pięknymi słówkami i gestami, omamić, a potem ją otruć i przejąć jej kosztowności. Kobiety są świadome tej gry o własne życie, ale czymże ono jest w porównaniu ze śmiercią z uśmiechem na ustach w ramionach takiego mężczyzny? Wszystko idzie jak z płatka, dopóki wtajemniczony w sprawę kelner Alvarez nie poprosi Landru o przysługę – otrucie swojej żony. Kiedy ten odmawia, Alvarez go szantażuje. Jak wiadomo, prawdziwy mężczyzna nie daje się zastraszyć, tylko… bierze nogi za pas. Sytuacja zaczyna się komplikować, Landru zostaje wydany, policja depcze mu po piętach… Przewrotność, absurd, intryga, i czarny humor – to wszystko odnajdziemy w sztuce Roberta Perinelliego. Dodatkową zaletą tego tekstu są nieprzewidywalne, błyskawiczne zwroty akcji.
fragment tekstu:
LOLA: Panie Renoir. Śni mi się to. To sen który mnie nawiedza nieoczekiwanie, tak jak pan to zrobił dziś rano. Też goniły go psy i też wdrapywał się po ścianie, żeby wejść przez to okno. Dawał mi wizytówkę, na której nie było napisane Landru, tylko… Nie pamiętam teraz. Ale to było wymyślone nazwisko, fałszywe.
LANDRU: To koszmar.
LOLA: I przynosił mi czekoladki. Duże pudełko czekoladek!
LANDRU: To tylko zły sen.
LOLA: Mimo to byłam bardzo szczęśliwa, panie… (przypomina sobie nazwisko) Renoir! Bardzo szczęśliwa! W którymś momencie, którego nie mogę dokładnie określić, poddałam się.
LANDRU: Zniewolił panią?
LOLA: Zupełnie. Byłam bezwolną istotą w jego rękach. Jak szmaciana lalka, która poruszała się zgodnie z jego wolą.
LANDRU: Mówią, że właśnie tak działa
LOLA: Kazał mi stawać na czworaka (staje na czworaka), żebym udawała ropuchę: kroak, kroak.
LANDRU: Perwersyjny. (ledwo powstrzymuje się od śmiechu)
LOLA: On też nie mógł się powstrzymać od śmiechu, panie…
LANDRU: Renoir.
LOLA: Śmieszyło go oglądanie mnie takiej. Zupełnie jak pana, panie Renoir. Potem poprosił, żebym otworzyła usta. (otwiera usta, bardzo szeroko)
LANDRU: Żeby rzucać pani pożywienie. Jak zwierzętom w ZOO.
LOLA: (zamyka usta) Czekoladki. (otwiera znowu)
Landru rzuca czekoladkę, próbując trafić w otwarte usta. Pudłuje. Próbuje jeden, dwa, trzy razy, nigdy nie trafiając.
LOLA: On też nie trafiał, panie Landru.
LANDRU: Renoir!
LOLA: Przepraszam, jeszcze raz przepraszam. Miesza mi się, panie Renoir. Landru był we śnie. A teraz jestem obudzona. (znów otwiera usta i czeka na czekoladki)
Landru znowu próbuje. Mimo współpracy kobiety, która próbuje chwytać czekoladki w locie, nie trafia żadną. Landru daje spokój, Lola jest rozczarowana.
LOLA: Nie jestem jeszcze starym próchnem, panie Landru. Przepraszam, panie Renoir. Ciągle czuję się zdolna uszczęśliwić mężczyznę.
Landru, delikatny, zbliża się do niej, obejmuje ją i całuje,
LOLA: (przymilnie) Jestem gotowa oddać oko za oko, ząb za ząb.

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia