Życie w zasięgu ręki

autor:
gatunek:
dramat
liczba postaci:
6
opis:
„Życie w zasięgu ręki” to historia Piotra – młodego, nieuleczalnie chorego mężczyzny. Pomimo niepełnosprawności i widma nieuchronnej przedwczesnej śmierci Piotr ŻYJE. Żyje naprawdę – pracuje, kocha, ma przyjaciół, potrafi cieszyć się z małych rzeczy. Nie oznacza to, że bohater nie doświadcza negatywnych emocji, wręcz przeciwnie. Bywa zły, przerażony, rozczarowany. Przecież takie właśnie jest życie – wszystko się w nim miesza. Nieważne ile czasu nam zostało, zawsze można przeżyć go dobrze – tego od Piotra uczą się najbliżsi mu ludzie. Tekst okraszony sporą porcją humoru.
fragment tekstu:
Osoby:
PIOTR
HELENA – jego siostra
MARTA – jego dziewczyna
OJCIEC – Heleny i Piotra
MAX – przyjaciel Piotra
JULIA – opiekunka

Scena pierwsza
Kurtyna idzie w górę na całkowitej ciemności. Słychać gromki śmiech, po chwili dołącza drugi głos. Zapala się światło. Przy stole na którym stoją talerze, kieliszki i butelka wina, siedzą Piotr i Max, zaśmiewają się do łez. Długi obrus zasłania nogi bohaterów.

PIOTR: Świnia!
MAX: Właśnie za to mnie lubisz.
PIOTR: Chyba żartujesz. Dolać ci?
MAX: Dawaj. Całkiem niezłe.
PIOTR: Za tę cenę? Rewelacyjne!
MAX: Co dodałeś do sosu?
PIOTR: Ładna pogoda dzisiaj…
MAX: Koniak?
PIOTR: Tajemnica szefa kuchni.
MAX: Wpadnij do redakcji, zobaczysz tę nową z działu kulturalnego. Normalnie relikt, skamielina. Od tygodnia nad nią pracuję, a ona nic. Nawet numeru telefonu mi nie dała.
PIOTR: Porażka Casanovy. To straszne.
MAX: Pastwisz się. To może mi zostawić skazy na psychice.
PIOTR: To ty masz psychikę?
MAX: Zostałem odrzucony, a ty...
PIOTR: Może jest lesbijką?
MAX: Eeee, nie.
PIOTR: Skąd wiesz?
MAX: Intuicja. A zresztą, nawet jeśli, to co?
PIOTR: O Boże…
MAX: No co? Mnie to nie przeszkadza. Jestem tolerancyjny.
PIOTR: Jasne.
MAX: Może przyjść z koleżanką. Będzie raźniej.
PIOTR: Debil.
MAX: E, e, e! A ty nigdy sobie nie wyobrażałeś, że z dwiema, hę?
PIOTR: Z lesbijkami? Nie.
MAX: Z nas dwóch to ty jesteś zboczeńcem. Tyle lat z jedną kobietą. To nie jest
normalne.
PIOTR: Może byś się wreszcie ustatkował.
MAX: Ja? Ja jestem dzikim, nieokiełznanym drapieżcą.
PIOTR: (śmieje się do rozpuku) Nieokiełznanym drapieżcą!
MAX: To nie dla mnie.
PIOTR: Ja lubię wiedzieć, że w razie czego zawsze ktoś jest.

Książka tygodnia

Tragedie I: Eurypides
Towarzystwo Naukowe KUL
Eurypides

Trailer tygodnia

Dziadek do orzechów
Jurij Grigorowicz
W wielu krajach nie ma Bożego Narodze...