Między zagotowaniem wody a zaparzeniem herbaty

,,Alicji Kraina Czarów" - aut. Lewisa Carroll - reż. Sławomir Narloch - Teatr Narodowy w Warszawie

Powstał w Teatrze Narodowym spektakl pełen magii. Nie jest to jednak magia wyłącznie dla dzieci, wręcz przeciwnie! Sławomir Narloch przygotował ucztę dla każdego. To w pewnym sensie bardzo gorzka uczta, ale też taka, z której nie chce się wychodzić. Czas, przemijanie, choroba i śmierć bliskiej osoby, a zarazem niezwykłe historie, wesołe przygody i miłość, które zostają z nami do końca. Taka jest kraina czarów.

Jak już sam tytuł spektaklu wskazuje – nie jest to opowieść Lewisa Carrolla, a jedynie historia, w której pojawiają się motywy ze znanej chyba wszystkim powieści. I dobrze! Nie możemy przecież opowiadać i słuchać ciągle tych samych historii.

Ale dla wszystkich zmartwionych o losy kanonu literatury – na scenie pojawiają się żółw, homar, Szalony Kapelusznik, Humpty Dumpty, Królowa Kier, herbatka (koniecznie z cukrem!) i oczywiście tytułowa Alicja. Tylko że wszystko jest inne: widzimy Niby-Żółwia, który wraz z Homarem opowiadają o podwodnej szkole, odkrywa się przed nami tajemnicę szaleństwa Szalonego Kapelusznika, tłumacząc jego usposobienie szkodliwym wpływem rtęci, cukier sypany do herbaty przypomina raczej przesypujący się piasek w klepsydrze, a parzenie herbaty staje się momentem, w którym kończy się dzieciństwo głównego bohatera, syna Alicji – bo Alicja jest już dorosła, a właściwie jej obecność jest jedynie wspomnieniem Syna, ponieważ Alicja umiera.

To właśnie Syn (Cezary Kosiński) rozpoczyna cały spektakl. Wychodzi na scenę, zasłoniętą jeszcze kurtyną, i lapidarnie nas wita: Dzień dobry, moja mama miała na imię Alicja. I tu odsłania się przed nami scena, zaczyna się opowieść. W przygodach Alicji (Ewa Konstancja Bułhak) towarzyszy jej Synek (Michał Pietruczuk – świetne rozwiązanie zdublowania postaci, Syn i Synek przebywają jednocześnie na scenie do momentu zaparzenia herbaty).

Szczególnie urzekły mnie dwie sceny – co ciekawe, estetycznie są od siebie zupełnie odmienne. Pierwsza – lekko zadymiona, pełna przepychu, wypełniona aktorami w cudacznych strojach stojących na wielkiej szachownicy, między przewróconymi starymi zegarami, to scena, która zachwyca formą. Druga – pusta, z trojgiem aktorów w codziennych ubraniach i jednym unoszącym się nad nimi w stroju komara, to scena oparta przede wszystkim na słowie. Narloch bez problemu balansuje między barokowym przepychem, a surowością sceny Narodowego – to z pewnością pomaga budować dynamikę, a przeplatanie ciszy z muzyką wzmacnia ten zabieg.

Słowa piosenek do spektaklu napisał Narloch, muzykę do nich skomponował współpracujący z reżyserem od dłuższego czasu Jakub Gawlik, który występuje na scenie w roli Gąsienicy. Wystarczy posłuchać już pierwszego utworu (,,Muzyka to czas" – dostępny w okrojonej wersji na stronie Teatru), żeby się przekonać, że to wspaniały duet. Najbardziej ujęła mnie piosenka kończąca pierwszy akt sztuki: ,,Panie Czasie, bądź łaskawy, / Mamy tutaj ważne sprawy: / Trochę cukru do kupienia, / Kromkę z masłem do zjedzenia, / Kilka nocy do płakania / Kilka świtów na rozstania / I guziki do przyszycia / No i jeszcze trochę czasu, / Trochę czasu do przeżycia". Choć równie wzruszająca była scena spotkania Alicji z Gąsienicą, podczas której dało się słyszeć dźwięki z akordeonu – nie były jednak melodyjne, a przypominały odgłosy pracującego respiratora.

Nie będę streszczać wszystkich przygód Alicji i Synka – nie ma to najmniejszego sensu. Powiem jedynie: warto zobaczyć ,,Alicji Krainę Czarów" między innymi dla gry w krokieta flamingami i jeżem, dla jazdy na rowerze-koniu, dla podwodnego obiadu z Niby-Żółwiem czy dla pięknych piosenek. Ale tych czarów nie sposób zliczyć.

Jest w stylistyce Narlocha coś, co odsyła nas do początków teatru – jego spektakle to przyciągające misteria, nad którymi unosi się duch sztuki. Chyba jeszcze bardziej – być może ze względu na specyfikę samego dramatu – daje się to odczuć w Grze snów na podstawie Augusta Strindberga zrealizowanej także w Teatrze Narodowym. Scena w półmroku, barwne stroje, scenografia staroci, i to wszystko otulone śpiewem i muzyką na żywo.

Narloch zabiera nas do krainy czarów. Jednocześnie pokazuje, jak niedaleko jest z niej do krainy rzeczywistości. Bo przejście między nimi zajmuje zaledwie kilka sekund – od zagotowania się wody do zaparzenia herbaty.

Aleksandra Górecka
Dziennik Teatralny Warszawa
1 czerwca 2024
Notice: Undefined index: id in /var/zpanel/hostdata/zadmin/public_html/kreatywna-fabryka_pl/public/nowa_grafika/Application/modules/default/views/scripts/article/details.phtml on line 92 Notice: Undefined index: id in /var/zpanel/hostdata/zadmin/public_html/kreatywna-fabryka_pl/public/nowa_grafika/Application/modules/default/views/scripts/article/details.phtml on line 92 Notice: Undefined index: id in /var/zpanel/hostdata/zadmin/public_html/kreatywna-fabryka_pl/public/nowa_grafika/Application/modules/default/views/scripts/article/details.phtml on line 92 Notice: Undefined index: id in /var/zpanel/hostdata/zadmin/public_html/kreatywna-fabryka_pl/public/nowa_grafika/Application/modules/default/views/scripts/article/details.phtml on line 92 Notice: Undefined index: id in /var/zpanel/hostdata/zadmin/public_html/kreatywna-fabryka_pl/public/nowa_grafika/Application/modules/default/views/scripts/article/details.phtml on line 92 Notice: Undefined index: id in /var/zpanel/hostdata/zadmin/public_html/kreatywna-fabryka_pl/public/nowa_grafika/Application/modules/default/views/scripts/article/details.phtml on line 92 Notice: Undefined index: id in /var/zpanel/hostdata/zadmin/public_html/kreatywna-fabryka_pl/public/nowa_grafika/Application/modules/default/views/scripts/article/details.phtml on line 92 Notice: Undefined index: id in /var/zpanel/hostdata/zadmin/public_html/kreatywna-fabryka_pl/public/nowa_grafika/Application/modules/default/views/scripts/article/details.phtml on line 92

Książka tygodnia

Bieg po linie
Wydawnictwo MANDO
Maria Malatyńska, Jerzy Stuhr

Trailer tygodnia