Kto wierzy w anioły

W Teatrze Jaracza też skończyły się wakacje. Już w sobotę na Scenę Kameralną wraca "Dwadzieścia minut z aniołem", a za tydzień będzie można obejrzeć "Pana Mautza". To dwie sztuki o nas, tych ze Wschodu i tych z Zachodu, tu i teraz - pisze Ewa Mazgal w Gazecie Olsztńskiej.

Mogłoby się wydawać, że dwie jednoaktówki Aleksandra Wampiłowa (1937-1972) dotyczą czasów dawno i słusznie minionych. Nic z tych rzeczy! Historie rozgrywające się w prowincjonalnym hotelu, których bohaterami są zwykli ludzie i ich - wydawałoby się - banalne problemy, są nadal aktualne.

Hotel na peryferiach

W "Przygodzie z metrampażem", pierwszej jednoaktówce, kibic piłki nożnej chce wysłuchać radiowej transmisji meczu. Ponieważ jego odbiornik jest zepsuty, korzysta z radia w sąsiednim pokoju. Zajmująca go kobieta nie ma nic przeciwko temu, ale dyrektor hotelu uznaje, że jest to niezgodne z regulaminem. Jakim? Absurdalnym, ale to starcie między kibicem a dyrektorem jest zaczynem kolejnych absurdalnych spięć.

Przy tej okazji lokatorzy hotelu pokazują swoje coraz brzydsze i coraz prawdziwsze twarze. A nad wszystkim unosi się duch metrampaża. Obce słowo budzi w mieszkańcach hotelu nabożny lęk, taki sam, jaki kiedyś, w innej sztuce i w innej epoce, budził przyjazd rewizora. Jest śmiesznie i strasznie.

A potem w tym samym pokoju (jednoaktówka pt. "Dwadzieścia minut z aniołem" - na zdjęciu) budzą się sprzedawca klozetów i jego kierowca. Mają kaca giganta. Grzegorz Gromek i Marcin Kiszluk odtwarzają ten stan tak sugestywnie, że widza przeszywa dreszcz. Brakuje im pieniędzy na klina, ale gdy okazuje się, że jest osoba gotowa im je ofiarować, nie wierzą w dobre intencje. Nie wierzą nie tylko w anioły, nie wierzą już w nic.

Nad "Panem Mautzem" unoszą się duchy Kafki i Conrada. Oto człowiek Zachodu przybywa do dalekiego, egzotycznego kraju - swojego ,jądra ciemności".

Jądro ciemności

Dopada go tu choroba, osaczają karaluchy i wspomnienia. Z przeszłości wyłania się obraz bezbarwnej, zwyczajnej biografii, która budzi przerażenie. Mautz od dzieciństwa stara się kontrolować uczucia, bo boi się zranienia. Ale przez to niszczy każdego, kto się do niego zbliży. Jest samotny i znudzony światem, a świat jest znudzony nim. To śmiertelna pułapka. Spektakl jest wysmakowany plastycznie, pełen wizyjnych obrazów i świetnie zagrany. Przypomnijmy, że Artur Steranko za rolę Mautza został nominowany do Teatralnej Kreacji Roku. Spektakl powraca na Scenę Margines 20 września.



Ewa Mazgal
Gazeta Olsztyńska
12 września 2014