Po pierwszym dniu

W pierwszym dniu Festiwalu Dramatu we Wrocławskim Teatrze Współczesnym spotkały się ze sobą dwa teksty, które zaskakują i treścią, i niepowtarzalną formą językową. W „Silesia, Silentia" Lidii Amejko [Wrocławski Teatr Współczesny, reż. Marek Fiedor] – szycie jest metaforą życia.

Rozważania o dwoistości świata, nieodwracalności wyborów, o losach Wrocławia, miasta, które dla wielu stało się ojczyzną przez przypadek, toczą się przy pomocy pojęć krawieckich. To działa! „Między nami dobrze jest" Doroty Masłowskiej [Teatr Narodowy w Bukareszcie, reż. Radu Afrim] – tekst o śmietniku historii i teraźniejszości, o próbach wydobycia się z sieci klisz i schematów, które nas osaczają, o poczuciu braku, jako stanie ducha – zabrzmiał w obcym języku z podwójną siłą.

Publiczność od początku gorąco reagowała [spektakl z polskimi i angielskimi napisami], ze śmiechem dając się wciągać w zabawy językowe, w absurdalne, brawurowo zagrane sytuacje. Finałowy monolog Małej Metalowej Dziewczynki o Polsce nastąpił nieoczekiwanie i wprawił widzów w osłupienie. Niemal natychmiast po zakończeniu spektaklu wybuchła owacja na stojąco.

„Między nami dobrze jest" można obejrzeć również dzisiaj [2 grudnia] o godz. 17.00 na Dużej Scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego. Także dziś, o godz. 19.15 , na Scenie Ciśnień Teatru Muzycznego Capitol – „Wojny, których nie przeżyłam" Agnieszki Jakimiak i Weronik Szczawińskiej [reż. Weronika Szczawińska, Teatr Polski w Bydgoszczy]. Spektakle z napisami w jęz. angielskim.



Tatiana Drzycimska
Materiał Teatru
2 grudnia 2016
Portrety
Marek Fiedor