Tajemnice peleryny

Dzisiaj w pracowni Domu Rzemiosł Teatralnych na ul. Radziwiłłowskiej 3, odbyły się ostatnie warsztaty krawieckie w tej edycji projektu "Jak działa teatr?". Ich głównym tematem były "Tajemnice peleryny".

Czarna i długa była ulubionym okryciem artystów, zwłaszcza malarzy, rzeźbiarzy, poetów i aktorów. Postrzegano ją jako atrybut męskich osobowości i tajemniczych kusicielek. Dzisiaj jest głównie elementem kostiumu komiksowych i filmowych postaci. Czy nadal może stanowić oryginalny element garderoby, podkreślający osobowość właściciela? Na to pytanie próbowali znaleźć odpowiedź uczestniczy warsztatów krawieckich pt. "Tajemnice peleryny".

- Peleryna zmieniała się w ciągu wieków, ale od początku pełniła dwie zasadnicze funkcje tzn. chroniła przed zimnem, ale też coś zasłaniała. - mówi Grażyna Cichy, kierowniczka damskiej pracowni krawieckiej w Teatrze Słowackiego, która prowadziła warsztaty wspólnie z Sylwią Garbień, która pracuje w tej samej pracowni. - Dzisiaj na pewno szyje się o wiele mniej peleryn, również w teatrze. Najczęściej pojawiają się w spektaklach kostiumowych, ale często scenografowie i autorzy kostiumów wykorzystują je, żeby szybko zmienić wygląd postaci bez konieczności robienia przebiórki. Sporo peleryn szyjemy też do bajek. Można je zobaczyć m.in. w spektaklu "Kwiat paproci".

Uczestnicy zajęć, wspólnie z prowadzącymi uszyły pelerynę z kapturem, wykonaną z czarnej dzianiny, którą z powodzeniem można nosić na codzień. Większość uczestników warsztatów krawieckich, uczestniczyła w nich już po raz kolejny.

- W sumie to są już moje czwarte warsztaty. Byłam m.in. na dwóch zajęciach z szycia spódnic i kamizelki. - mówi Adriana Prokop, która jest studentką III roku, studiów Bliskowschodnich na Uniwersytecie Jagiellońskim. - Na pierwsze warsztaty przyszłam z ciekawości, bo sama lubię szyć i bardzo mi się spodobały. Szczególnie cenne są różne wskazówki i patenty, które panie krawcowe zdradzają nam podczas tych zajęć. Wcześniej, nie wiedziałam np. że jak się materiał marszczy, to wystarczy go przeszyć dwa razy, żeby się lepiej układał.

- Byłam na większości warsztatów krawieckich, które się odbywały w soboty. - mówi 15-letnia Zuzanna, uczennica I klasy liceum. - Ale byłam też na zajęciach z modelatorami, które się odbywały na ul. Półłanki. Jedne i drugie bardzo mi się podobały. Staram się poznać jak najwięcej zawodów rzemieślniczych, które mają coś wspólnego z pracą artystyczną, żeby sprawdzić swoje umiejętności i dowiedzieć się, w czym jestem dobra. Od dziecka interesowały mnie różne prace plastyczne. Sama szyję pluszaki, robię branzoletki i inną biżuterię. Potrafię w zwykłym kamieniu, który znajdą na plaży dostrzec potencjał na jakąś pracę plastyczną, którą oczywiście realizuje. Najcenniejsze w tych warsztatach jest dla mnie to, że mogę się przyjżeć z bliska pracy rzemieślników. Wiedzy którą przekazują, nie można się nauczyć w szkole.

Podczas warsztatów, pani Grażyna Cichy, zdradziła, że jedna osób która uczestniła wcześniej w warsztatach kilka razy, zacznie w najbliższy poniedziałek praktyki w ich pracowni krawieckiej.

- Dla mnie to jest najlepszy dowód na to, że te warsztaty są ciekawe i potrzebne. Kto wie, może dzięki nim uda się wykształcić naszych następców, bo tak naprawdę rzemiosła teatralnego, można się nauczyć tylko w teatrze.



(-) (-)
Materiał Teatru Słowackiego
10 grudnia 2019